Rząd PiS będzie przyjmował imigrantów. Koszt 2,9 mld zł
Polska tak świetnie wygrała na wyjazdach zarobkowych
młodych, dobrze wykształconych ludzi, do państw Starej Unii.
Dzięki temu coraz więcej fachowców brakuje
w różnych branżach naszych firm. Według mediów, tylko w I kwartale 2018 r.,
pracodawcy zgłosili 152,1 tys. wolnych miejsc pracy. Ale problem z każdym
rokiem narasta.
Na nic zdały się wszelkie próby opowieści byłego
ministra finansów, Mateusza Morawieckiego w Londynie czy ministra nauki Jarosława
Gowina, o tym, że rząd zjednoczonej prawicy tworzy zachęty dla młodych zdolnych
Polaków, więc mogą wracać do kraju, gdyż miejsca wolne dobrze płatne, na nich
czekają.
Obecnie ten sam rząd, pod wodzą m.in. premiera
Morawieckiego, przygotowuje program nowej polityki imigracyjnej. Będzie walczył
z niedoborem rąk do pracy, poprzez ściąganie do Polski cudzoziemców.
Specjalne zachęty dla studentów i wysoko
wykwalifikowanych pracowników zza granicy – nawet z Filipin - to tylko drobna
część postulatów nowej, siedmioletniej
polityki imigracyjnej (2018-2025), która ma być ogłoszona we wrześniu 2028 –
ujawnia "Rzeczpospolita".
Według wyliczeń szacunkowy, program rządowy "Polityka
imigracyjna (2018-2025)", pochłonie 2,9 mld zł. Z tego, ponad połowę, bo aż
1,6 mld zł – ma pokryć Unia Europejska. Z tematem tym wiąże się "Upór
Polski w sprawie uchodźców". Czytaj>>> Upór Polski w sprawie
uchodźców będzie kosztował 12 mld euro? "PiS o miłosierdziu potrafi tylko
mówić".
Znajdą się też, przy tej okazji, pieniądze na zachęty
dla Polaków, którzy zechcą wrócić z emigracji. Pakiet na ten cel wyceniany jest
na 1,2 mld zł.
Zarówno pogram rządowy, jak i realne życie oraz
sytuacja polskich firm, pokazują, że pracownicy z Ukrainy, których liczbę
szacuje się od jednego miliona do nawet 3 milionów, nie wypełnią wakatów w
polskiej gospodarce. Dlatego musimy sięgać po pracowników z innych krajów,
nawet z tak egzotycznych krajów, jak Irak czy Filipiny – mówi mediom
wiceminister resortu inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży.
Źródło: money.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz