Praca "miss PiS". Według posła Brejzy: to przykład "pisiewicza"
To się nazywa elegancko, nawet w starym przysłowiu: odpłacić pięknym za nadobne, czyli współcześnie krótko - nagroda za piękność partyjną.
O, co chodzi? Niejaka Sylwia Ługowska-Bulak, jedna z tzw. "aniołków Kaczyńskiego", a prywatnie żona szefa klubu radnych PiS, który jest zatrudniony w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, dostała w nagrodę za "ładne oczy" i buzię takąż, dobrą pracę...
A więc Sylwia Ługowska-Bulak, po wyborach 2015 pracowała w MSZ, u ministra Waszczykowskiego. Pracę tę, na wysokim szczeblu straciła, gdy nowy szef dyplomacji Czaputowicz, rozwiązał gabinet polityczny.
Od marca 2018 znalazła zatrudnienie w gabinecie politycznym ministra zdrowia, a od połowy lipca, ma kolejną nową pracę. Jest zastępcą dyrektora Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego. Powołał ją na tę fuchę szef MSWiA.
Mówiąc szczerze, po polskiemu: tak dziś swój swojemu, daje nie swoją kasę i takich dziś przykładów mają masę, ci których chwalimy, za trud jaki na co dzień wkładają, za to, że władzę mają. Ktoś potem powie w Sejmie zwyczajnie: Dostali, bo "im się należało", i doda - "za ciężką pracę"…
Źródło: wiadomosci.onet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
O, co chodzi? Niejaka Sylwia Ługowska-Bulak, jedna z tzw. "aniołków Kaczyńskiego", a prywatnie żona szefa klubu radnych PiS, który jest zatrudniony w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, dostała w nagrodę za "ładne oczy" i buzię takąż, dobrą pracę...
A więc Sylwia Ługowska-Bulak, po wyborach 2015 pracowała w MSZ, u ministra Waszczykowskiego. Pracę tę, na wysokim szczeblu straciła, gdy nowy szef dyplomacji Czaputowicz, rozwiązał gabinet polityczny.
Od marca 2018 znalazła zatrudnienie w gabinecie politycznym ministra zdrowia, a od połowy lipca, ma kolejną nową pracę. Jest zastępcą dyrektora Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego. Powołał ją na tę fuchę szef MSWiA.
Mówiąc szczerze, po polskiemu: tak dziś swój swojemu, daje nie swoją kasę i takich dziś przykładów mają masę, ci których chwalimy, za trud jaki na co dzień wkładają, za to, że władzę mają. Ktoś potem powie w Sejmie zwyczajnie: Dostali, bo "im się należało", i doda - "za ciężką pracę"…
Źródło: wiadomosci.onet.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz