Miliony poszły na nowe auta dla Lasów Państwowych
Za rządów słynnego ministra od walki z
bestialskim kornikiem w Puszczy Białowieskiej, Jana Szyszko, Lasy Państwowe
zarobiły zapewne ogromne pieniądze za drzewa ścięte przez złoczyńcę, czyli ich
pożeracza.
Lasy Państwowe mogły sobie pozwolić na
odrobinę luksusu, bo miały za co, więc w miarę skromnych potrzeb, rozstrzygnęły
przetarg na dostawę bawarskich samochodów elektrycznych. "Ofertę złożyły
dwie firmy, a wygrał diler BMW i mini" – informuje auto.dziennik.pl.
Wobec tak wspaniale ułożonej sytuacji, Lasy Państwowe
przesiądą się niebawem do samochodów elektrycznych, za które zapłacą prawie 2,5
mln zł. W czasie postępowania przetargowego, urzędnicy dostali do wyboru, dwie
oferty. Jedną złożył szczeciński diler BMW i mini, a drugą przedstawiciel Grupy
Volkswagen.
Jak wynika z ogłoszenia, o udzieleniu zamówienia, leśnicy
uznali za najkorzystniejszą propozycję BMW. W końcowym rezultacie, instytucja leśna
powiększy swoją flotę o 15 elektrycznych BMW i3, przy czym jedno takie auto
warte jest około 165 tys. zł do ponad 200 tys. zł.
Poza elektrycznymi "BMW-kami" przybędzie
również nowy "ciężarowy" na prąd – wybór padł na Nissana e-NV200.
Wszystkie samochody Lasów Państwowych mają, wedle planu, pojawić się w garażach,
jesienią 2018 r.
Świetny gospodarz lasów i puszczy – w roli nadzorcy Lasów
Państwowych – nie żałował Lasom wycinki, ani nowych elektrycznych aut, bo – jak
mówiła pewna pani w Sejmie: "im się należały" - za co? - "za
ciężką pracę".
Źródło: auto.dziennik.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz