Gościli na Lubelszczyźnie ku czci pamięci swoich Ukraińców
W czasie II wojny światowej bandy Ukraińców
wymordowały niemal 130 tysięcy Polaków. Ale dziś rządzący w Kijowie nie chcą
się do tego przyznać.
W minioną niedzielę, 8 lipca 2018 r., obchodzono
na Lubelszczyźnie, uroczystości żałobne na cześć ukraińskich ofiar cywilnych
polskiego podziemia, w Sahryniu w 1944 roku. Obecni m.in. byli: szef MSZ
Ukrainy Pawło Klimkin i Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Przybył także wojewoda
lubelski Przemysław Czarnek.
"To jedna wielka prowokacja"
Były okolicznościowe przemówienia i
wezwania do pojednania polsko-ukraińskiego. Minister ukraińskiej dyplomacji
oświadczył, a potem napisał to w artykule dla portalu Nv.ua, że jest
"głęboko zszokowany" wypowiedzią wojewody lubelskiego, który nazwał
uroczystości na cześć ukraińskich ofiar cywilnych, polskiego podziemia w
Sahryniu, "prowokacją".
"Zbrodniami niektórych oddziałów ukraińskich
nacjonalistów przeciwko Polakom, z lekkością usprawiedliwia on (Czarnek)
zbrodnię Armii Krajowej w Sahryniu, a w porównaniu z tysiącami zabitych Polaków
- "kilkaset" ukraińskich ofiar, w ogóle nie wydaje mu się warte
uwagi. Przepraszam, ale to wychodzi poza granice dobra i zła" - oświadczył
szef ukraińskiej dyplomacji.
Po obchodach wojewoda lubelski powiedział, że chce, aby
prokuratura zbadała przemówienie wygłoszone tam przez prezesa Towarzystwa
Ukraińskiego w Lublinie, Grzegorza Kuprianowicza.
Wojewoda Czarnek ocenił, że uroczystości w Sahryniu
"to jedna wielka prowokacja", a Kuprianowicz zrównuje wydarzenia (…) w
tej wsi w 1944 r., z wydarzeniami na Wołyniu z 1943 r. "Zrównywanie tych
dwóch wydarzeń może stanowić przestępstwo" - powiedział wojewoda Czarnek dziennikarzom.
Ostrzeżenie czy prowokacja?
Grzegorz Kuprianowicz w trakcie uroczystości w
Sahryniu powiedział też, że ponad 74 lata temu, zginęli tu obywatele
Rzeczpospolitej, ukraińscy, prawosławni mieszkańcy tej ziemi, "na której
od stuleci żyli ich przodkowie".
Minister Klimkin zwrócił uwagę, że Kuprianowicz jest
historykiem oraz "wybitnym działaczem ukraińskiej społeczności w Polsce i
zwolennikiem polsko-ukraińskiego pojednania". Jest on za równym traktowaniem
ofiar konfliktu z lat II wojny światowej i okresu powojennego. "Zwracam
się do wszystkich polskich oponentów: zatrzymajmy się przed tą niebezpieczną
linią, bo inaczej dojdziemy za daleko" - apelował Klimkin.
Polaków zginęło może nawet 160 tysięcy
Prezydent Poroszenko przyjechał w niedzielę do
Sahrynia na zaproszenie ukraińskiej społeczności mieszkającej w Polsce.
Towarzyszyły mu liczne delegacje mieszkańców Ukrainy z flagami swojego państwa.
Poroszenko złożył kwiaty przy pomniku upamiętniającym Ukraińców zamordowanych w
Sahryniu i apelował m.in. o wzajemne pojednanie.
10 marca 1944 roku oddziały Armii Krajowej uderzyły na
Sahryń na Lubelszczyźnie, paląc tę zasiedloną głównie przez Ukraińców wieś i
zabiły jej mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. Według różnych szacunków w
Sahryniu zginęło wówczas od 200 do 800 osób. Antyukraińska ofensywa AK i BCh, w
powiatach Hrubieszów i Tomaszów Lubelski w 1944 roku, wyprzedziła o kilka dni
spodziewane uderzenie UPA.
Lubelszczyzna to jedyny region objęty konfliktem
polsko-ukraińskim. Po obu stronach padła podobna liczba ofiar. W innych
regionach, szczególnie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej - jak oceniają
historycy - Polaków zginęło nieporównywalnie więcej. Według niektórych historyków,
mogło zginąć od 100 tys. do 130,
a nawet 160 tysięcy ofiar Polaków.
Źródło: fakty.interia.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz