W Strasburgu burzliwa debata w PE o praworządności w Polsce


Frans Timmermans nie chce zejść z drogi walki o demokrację i praworządność w Polsce rządzonej przez PiS, czego dał wyraz w burzliwej debacie w PE.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans nie odpuszcza Polsce. W czasie debaty w PE o praworządności w Polsce rządzonej przez PiS, potwierdził wcześniejsze nieoficjalne informacje, że KE wystąpiła o kolejny krok w procedurze art. 7 traktatu, wobec Polski. Oznacza to, że KE chce iść do przodu z tą procedurą.

W środę, 14 czerwca 2018 roku, odbyła się w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, debata o reformach sądownictwa w Polsce. Na sali obrad było niewielu posłów, brakowało głównie parlamentarzystów polskich. Najpierw  zabrał głos Frans Timmermans. Debata nie była dobra ani nawet obiecująca dla partii rządzącej PiS, wręcz przeciwnie.

Frans Timmermans przypomniał, że Komisja Europejska nadal prowadzi dialog z Polską. Jednocześnie wspomniał o swojej planowanej na 18 czerwca wizycie w Warszawie i spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim. Przejęzyczył się przy tym i zamiast powiedzieć, że wybiera się do Warszawy, powiedział, że jedzie do Moskwy.

Do polskiego rządu zaapelował o kolejne zmiany dotyczące wymiaru sprawiedliwości, bo - jak mówił - dotychczasowe korekty w reformach, chociaż idą w dobrym kierunku, są niewystarczające.

Wśród elementów polskiej reformy wymiaru sprawiedliwości, wobec której oczekuje zmian, wiceszef KE wymienił m.in. kwestie możliwości skracania kadencji sędziów w Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych. Według niego jest to "przyczyna do niepokoju, jeśli chodzi o utrzymanie trójpodziału władzy".

Skrytykował także "upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa". Wskazał, że na skutek reform kadencja I prezesa Sądu Najwyższego skończy się dwa lata wcześniej, mimo że Konstytucja zakłada 7-letnią kadencję, i jest to jego zdaniem - "naruszenie zasady praworządności".

Poddał też surowej krytyce możliwości "odwoływania przez ministra sprawiedliwości, prezesów sądów" oraz fakt, że "nie podjęto kroków, by przywrócić niezależność Trybunału Konstytucyjnego". Wskazał, że w efekcie zmian wprowadzonych przez polskie władze "po TK i KRS teraz Sąd Najwyższy może być poddany kontroli politycznej".

Jak powiedział, korekty w reformie wymiaru sprawiedliwości nie pozwalają usunąć obaw i ryzyka zagrożenia dla praworządności w Polsce. Podkreślił, że KE ma nadzieję, iż polski rząd uwzględni obawy KE, poprzez szybkie działania, "by rozwiązać kwestie sytuacji sędziów Sądu Najwyższego przed 3 lipca, bo wtedy uprawomocni się decyzja o upływie kadencji".

Większość przedstawicieli grup politycznych PE poparła jego stanowisko.

- Trybunał Konstytucyjny to fasada, w sądach jest coraz więcej spolegliwych sędziów, ostatnim bastionem jest Sąd Najwyższy, dlatego trzeba go bronić - mówił podczas debaty szef delegacji PO w PE, Janusz Lewandowski.

- Zdradza polską rację stanu - tak jak kiedyś Targowica - ten, kto chce zwracać Polskę na wschód - oświadczył polski europoseł. Jak dodał, mówienie prawdy nie może być zdradą, a obrona konstytucji jest obowiązkiem. - Stając dziś w obronie sądownictwa i konstytucji, stajemy w obronie prawa Polek i Polaków i ich dobrej przyszłości w UE - powiedział.

Teraz już PiS nie zmieni nic, ani o centymetr nie cofnie zmian, w sprawach sądownictwa i Konstytucji RP. Nie po przecież uchwalił pośpiesznie ustawę, podpisaną natychmiast przez prezydenta Dudę, która ma wejść w życie 3 lipca 2018 roku, żeby teraz ją burzyć i zmieniać. Sąd Najwyższy ma być w rękach polityków, i basta! – powiada Naczelnik Państwa.
Źródło: wiadomosci.dziennik.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA