Zapłacą także właściciele budynków mieszkalnych
PiS - jak może tak "orze" –
podorywką na jesień i zimę. A potem? Potem, po wyborach, być może przyjdą
lepsze czasy w ekonomii lub być może będzie gorzej.
Rząd partii prezesa Kaczyńskiego, pod
wpływem władz w Brukseli, zmienia podatek galeryjny. Zapłacą go też właściciele
budynków mieszkalnych, galerie handlowe i biura.
Teraz centra handlowe i biura, a także wszystkie
typy budynków, będą objęte podatkiem od nieruchomości komercyjnych. To jedna z
uciech ekipy władzy przy zmianach, jakie rząd ma wprowadzić, po negocjacjach z
Brukselą. Podatek będzie naliczany tylko od wynajętych powierzchni.
Od 1 stycznia 2018 obowiązuje podatek od
powierzchni komercyjnych, którego ideą jest walka z wielkimi centrami
handlowymi, które unikają płacenia podatku CIT. Stawka wynosi 0,42 proc.
rocznie, od wartości lokalu handlowo-usługowego lub biurowego, powyżej wartości
10 mln złotych.
Wiadomo było od początku, że na taką formę
podatku nie zgodzi się Komisja Europejska, która jest przeciwna daninom,
wymierzonym w wąskie grupy podatników. Z tego powodu rząd PiS musiał wycofać
się z podatku handlowego, który rok temu zatruwał spokój rządzącym.
- Ci ludzie byli i są drastycznie
opodatkowani - powiedział o małych przedsiębiorcach Cezary Kaźmierczak, prezes
Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP). Dla porównania, w programie
"Money. To się liczy" - wskazał, że mafia nowojorska brała 1 proc. od
kontraktów powyżej miliona dolarów, natomiast w Polsce, rząd pobierał przez
lata 70 proc. od przychodu, łącznie z ZUS.
- To pokazuje skalę tego rabunku, a takich
ludzi w Polsce jest 300 tysięcy - dodał portal money.pl. Mała działalność
gospodarcza. Spółki lepsze, niż jednoosobowa działalność. Działalność incydentalna.
Bez rejestracji i składek do ZUS. Jeżdżenie na gaz jeszcze tańsze. Akcyza w
dół.
Jak piszą media, tym razem, nie tak jak
zwykle, rząd postanowił z Komisją Europejską negocjować, a efekt tych rozmów
Ministerstwo Finansów przedstawiło na początku kwietnia br.
- Ministerstwo mówi o uszczelnianiu
regulacji. Wygląda to raczej na zwykłe rozszerzenie obowiązku płacenia podatków,
na szerszą grupę podatników i efektywne zwiększenie poziomu opodatkowania
- ocenia Michał Stańczyk, ekspert Crido Taxand.
Najważniejszą zmianą jest rozszerzenie
zakresu podatku na wszystkie rodzaje budynków, nie wyłączając oczywiście nawet
mieszkalnych. Jedyny wyjątek to rządowe i samorządowe budownictwo społeczne.
Kolejne "uszczelnienie" polega
na tym, że próg 10 mln zł nie będzie już obowiązywał, w przypadku każdego
budynku, lecz 10 mln zł będzie jedną kwotą wolną, jaka przysługuje podatnikowi,
niezależnie od tego, jaką ma liczbę
budynków.
Jak to może wyglądać w praktyce? Jeżeli
dana firma ma dla przykładu dwie nieruchomości, które są warte po 15 mln zł, to
po odliczeniu kwoty wolnej, podstawą opodatkowania będzie 20 mln zł. Według
starych zasad, podatek miałby być naliczony od 10 mln zł, gdyż każdy z budynków
o 5 mln zł, przekracza próg 10 mln złotych.
Korzystna zmiana dla podatników dotyczy
objęcia podatkiem tylko wynajętej powierzchni. Oznacza to, że nie zapłacą podatku
właściciele, wartych ponad 10 mln zł pustostanów. Ze zmiany ucieszą się też
właściciele centrów handlowych, w których część lokali nie ma najemców. Podatnik
będzie mógł wystąpić do urzędu skarbowego z wnioskiem o zwrot nadpłaconego
podatku minimalnego ponad kwotę podatku CIT lub PIT.
W tej sytuacji, nie zmienia się charakter katastralny,
tego podatku. Jest płacony od wartości nieruchomości, toteż może zniechęcać
właścicieli nieruchomości do remontowania i inwestowania w nie, gdyż każdy
wzrost ich wartości rynkowej, oznacza wyższy podatek.
Źródło: money.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz