Teraz jest więcej bankructw w Polsce niż przed rokiem
Jeżeli miarą lepszej pracy gospodarki
polskiej jest liczba bankrutujących firm to właśnie mamy teraz takie wyniki.
Premier Mateusz Morawiecki w wystąpieniach
publicznych, przechwala się silną gospodarką, a w ślad za tym, wielką troską
rządu o wspieranie małych i średnich firm: "tworzymy środowisko
sprzyjające małym i średnim firmom" – mówi zwykle premier. I zapewnia: wzrost dochodów z CIT, nie odbędzie się kosztem małych
firm.
Ta silna gospodarka pod rządami PiS,
wygląda dziś tak, że wciąż firmy budowlane mają potężne długi. W styczniu w
Polsce upadły 82 firmy, a w kwietniu br. odnotowano upadłość 76 firm, zaś w
całym ubiegłym roku aż 900. "Ryzyko kolejnej fali bankructw jest coraz
większe" (tvn24bis.pl).
Od początku 2018 roku opublikowano
informacje o niewypłacalności 336 polskich przedsiębiorstw, wobec 291 w tym
samym okresie ubiegłego roku (wzrost o 15 proc.). Liczba niewypłacalności w
kwietniu tego roku, wzrosła najbardziej w województwach: pomorskim (najliczniejsze
- firmy produkcyjne) i wielkopolskim (w większości budowlane).
Budownictwo, jak do tej pory, nie stało
się kołem zamachowym naszej gospodarki. Mimo rozwoju sezonu budowlanego, liczba
niewypłacalności w branży, wciąż rośnie - w kwietniu było ich 18, to dwukrotnie
więcej, niż przed rokiem – podała spółka badawcza Euler Hermes.
Nie dotyczy to jedynie firm małych. W
większości przypadków są to firmy o obrotach od kilkunastu do około 30 milionów
złotych, często firmy prac wyspecjalizowanych - podwykonawców dużych firm
ogólnobudowlanych.
Euler Hermes podkreśla, że "w
budownictwie brakuje wszystkiego". "Nie tylko pracowników czy
materiałów, ale też czasu na realizację kontraktów i marż
wystarczających z ich realizacji. Są już więc pierwsze przypadki firm, które opuszczają
inwestycje, gdyż dla nich zapłacenie kary za niewykonanie kontraktu, wiąże się
z mniejszymi stratami, niż kontynuowanie ich realizacji" - czytamy w
analizie.
Jak stwierdził członek zarządu Euler Hermes,
odpowiedzialny za ocenę ryzyka, wiele firm – "nie
tylko mniejszych podwykonawców, ale także usługowych, obsługujących proces
inwestycyjny oraz handlowych czy produkcyjnych, odczuje skutki niskiej lub
ujemnej rentowności budownictwa".
Tak oto, nie ma nic dobrego pod rządami PiS, a tym
bardziej wspaniałego, żeby w końcu wszystko nie kończyło się źle. A co wyjdzie
z tego wszystkiego jesienią 2018, podczas wyborów samorządowych? Któż to wie?
Źródło: tvn24bis.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz