Kiedyś oryginalna populacja Ameryki to było… 250 osób
Wędrówki ludów nie znają swego początku ani
końca. Były już w pradziejach. Pojawiały się i zanikały z różną częstotliwością. Stały się czymś naturalnym.
To, że w dzisiejszych czasach ludzie
wędrują z Azji i Afryki do Europy, nie jest niczym wyjątkowym. Podobne zjawiska
migracyjne narodów trwały od zamierzchłej przeszłości. Znane są dość dobrze i
opisane w historii świata wędrówki ludów w czasach średniowiecza. W pradawnych
dziejach takie wędrówki wiązały się na ogół z grabieżami i podbojami ziem i
ludów.
Naukowcy amerykańscy postanowili zadać sobie trud w
badaniu możliwie najwcześniejszej wędrówki ludzi na tereny Ameryki. Wyniki badań opisali w artykule "How strong was
the bottleneck associated to the peopling of the Americas? New insights from
multilocus sequence data", opublikowanym w piśmie "Genetics and
Molecular Biology".
Dowiadujemy się z niego, że oryginalna populacja
ludzi, którzy dotarli do Ameryki, wynosiła zaledwie 250 osób. Niezwykle interesująca
jest zmiana od kilkuset osób do około 40 milionów mieszkańców Ameryki, którzy
zaadaptowali się do różnych warunków środowiskowych. To pozwala zrozumieć, jak
działa ewolucja i różnorodność genetyczna, mówi profesor Michael Crawford z
University of Kansas.
Naukowcy przeanalizowali dziewięć niekodujących
regionów, z próbek DNA, pobranych od Chińczyków, 10 grup mieszkańców Syberii
oraz 10 populacji rdzennych mieszkańców obu Ameryk.
Próbki od mieszkańców Syberii zostały pobrane tuż po
upadku ZSRR. Prof. Michael Crawford - ekspert od genetyki ludów Syberii - stał
na czele pierwszej zagranicznej ekspedycji antropologicznej, która dotarła na
Syberię w latach upadku ZSRR. Uczony USA
pracował również nad odszyfrowaniem dróg migracji Eskimosów i Aleutów z
Syberii.
Natomiast w 2015 roku brał udział w dużym projekcie
naukowym, którego celem było odnalezienie śladów przodków wszystkich
współczesnych mieszkańców obu Ameryk.
W trakcie najnowszych badań, zsekwencjonowano dziewięć
niekodujących regionów DNA - od ludzi mieszkających - od Chin po Amerykę
Południową. Wielokrotne analizy wykazały, że grupa, której potomkowie zaludnili
z czasem Ameryki, liczyła zaledwie od 229 do 300 osób. Ale, jak podkreśla prof.
Crawford, nie była to jednolita wspólnie podróżująca grupa.
- To nie było tak, że w pewnym momencie jakaś
250-osobowa grupa postanowiła podążyć za przewodnikiem i dotarła do Ameryki. To
był proces rozdzielania się grup łowców-zbieraczy.
Według profesora, mogło tam być tylko około 50 osób, a
gdy grupa się dostatecznie powiększyła, doszło do jej podziału i przejścia
części ludzi na inne tereny. Potem był kolejny podział i kolejny. W końcu, po
15 tys. lat ich potomków można było znaleźć już na terenie dzisiejszej
Argentyny - twierdzi uczony.
Zapytajmy, przy tej okazji, czy dzisiejsza wędrówka z
Azji i Afryki może prowadzić, na pradawnym tle wędrówek, do jakichś sensownych
wniosków. Oszem – może. Te grupy, które u nas w Europie zostaną, dadzą zaczątek
osadnictwa afroazjatyckiego, które kiedyś zaludnią szerszą falą nasz kontent. I
zapewne tego faktu nie da się żadnym sposobem uniknąć.
Źródło: kopalniawiedzy.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz