"Fakt": Prezes Kaczyński chodzi o kulach. Kto rzuca zaklęcia na PiS?


Gdy prezesa Kaczyńskiego zabrakło, bo zaczął podupadać na zdrowiu, z partii rządzącej zaczęły "wychodzić" jakieś dziwne objawy destrukcyjne. Pewnie tajemnic tu nie zdradzę - czy to początek walki o władzę?

Jarosław Kaczyński chodzi o kulach

Coś wyjątkowo złego zaczęło się dziać w partii rządzącej. Ktoś rzucił urok, czy klątwę, zaklęcie albo jakąś inną magię, czy co? Nagle – zdrowy dotąd - Jarosław Kaczyński zaczął chodzić o kulach. Przez to nie doszedł, mimo zapewne szczerych chęci, do strajkujących od dwóch tygodni, rodziców i dorosłych dzieci niepełnosprawnych w Sejmie.

Prezes Jarosław Kaczyński musi chodzić o kulach, informuje "Fakt". "W poniedziałek (30 kwietnia) do jego domu osobiście przywiózł je dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego".

Dziennik "Fakt" ustalił, że prezesowi PiS dokucza kolano – zwyrodnienie, na które cierpi od lat, coraz bardziej daje o sobie znać. To dlatego teraz Jarosław Kaczyński chodzi o kulach.

Politycy wytoczyli ciężkie działa

"Sam dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego gen. Grzegorz Gielerak, razem z pielęgniarką, dostarczyli kule do domu Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy prezes PiS w listopadzie 2017, co kilka dni jeździł do szpitala na zabiegi, to generał Gielerak, osobiście doglądał, jak przebiega kuracja", podaje również "Fakt".

Kręte powiązania spółki Srebrna, przynależne jakoś tam gospodarczo PiS, przeciek w CBA... Wyszły nagle te sprawy na jaw i CBA depcze po piętach partii rządzącej… Opozycyjna PO chce o tym zwołania tajnego posiedzenia Sejmu. I jeszcze do tego, złe czy może tylko kiepskie, notowania sondażowe ma nagle Beata Szydło, niedawno jeszcze świetna premier rządu.

Do tego wszystkiego, na domiar złego, doszło i to, że w walce o stołek prezydenta Warszawy, rzucono teraz "ostatnie barachło". Ponieważ te dwa słowa są bardzo niejasne – zmówmy pacierze i wyjaśnijmy je jak należy.

Kandydat na prezydenta stolicy

Otóż "w sobotniej audycji TVP3 Opole, poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, mówiąc o kandydaturze Jakiego z PiS na prezydenta Warszawy, powiedział m.in.: "W sytuacji, kiedy jest przegrana bitwa, rzuca się tam najgorsze barachło, po to żeby inni nie ponieśli straty. I to są kulisy decyzji PiS-u odnośnie wystawienia Patryka Jakiego."

Poseł Zembaczyński zarzucił też Jakiemu, którego syn urodził się z zespołem Downa, że ten "robi politykę na swoim chorym dziecku", i że 7 lat temu, wyzywając liderów Platformy Obywatelskiej, w tym jego ojca – ówczesnego prezydenta Opola, z ramienia PO Ryszarda Zembaczyńskiego - na biegowy pojedynek, wiedział, że ten ma chorobę Parkinsona."

I tak się nagle dziwnie, nieprzyjemnie, a nawet źle i ponuro wokół partii prezesa Kaczyńskiego narobiło, że trudno wszystko to normalnie ocenić, bo któż by miał do niedawna uwierzyć w takie cuda: prezes o kulach, w Sejmie strajk dwa tygodnie, kandydat na prezydenta stolicy to zamiast fajny gość - "ostatnie barachło", a pani Szydło w sondażach to niby samo zło.
Źródło: "Fakt" i dziennik.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA