Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" pisze: unijne fundusze to nie prezenty


Jeszcze niedawno, niemal na okrągło, trwały rozmowy przedstawicieli rządu PiS z władzami Komisji Europejskiej, pod kątem budowy mostów na linii Bruksela-Warszawa i usuwania przeszkód we wzajemnych relacjach.

Kilkanaście dni temu, kiedy odezwały się istotne głosy z Brukseli o nadchodzących początkach negocjacji w sprawach budżetu unijnego na lata 2021-2027, władze w Warszawie zaczęły wykręcać ekwilibrystyczne ruchy, aby chwycić najwyższą pulę finansów na politykę spójności, i w kolejnych wyborach, jak najlepiej propagandowo wymościć nowo budowaną Polskę.

Ale oto, polskim politykom zaczęły lecieć pod nogi sękate kłody, które planom stawały na przeszkodzie. Uwaga, Narodzie! Jesteśmy w stanie wszystko uczynić, aby stanąć w poprzek każdej barykadzie i każdej wrogiej wywłoce, skutecznie przeszkodzić. Ruszyła dyskusja z udziałem Polaków… Co z niej wyszło? Co pozostało? Niewiele, mało?

W podjętej dyskusji na temat ograniczenia unijnych funduszy dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" ("SZ") przyznaje, że środki UE nie są prezentami, lecz służą wyrównywaniu różnic w poziomie rozwoju, we Wspólnocie.

Kontrowersje o przyszłych zasadach dotacji

Daniel Broessler, Brukselski korespondent gazety "SZ", zwraca uwagę na argumenty wysuwane przez kraje Grupy Wyszehradzkiej: Polskę, Węgry, Czechy i Słowację w dyskusji o uzależnieniu funduszy strukturalnych od przestrzegania praworządności i walki z korupcją.

Przeciwstawiając się łączeniu ze sobą tych spraw - Warszawa, Budapeszt, Praga i Bratysława powołują się na unijne traktaty, przede wszystkim na art. 174 Traktatu, o sposobie funkcjonowania Unii Europejskiej - wyjaśnia autor artykułu. Mowa w nich o tym, że celem UE jest zmniejszanie różnic w poziomie rozwoju różnych regionów Wspólnoty.

Fundusze nie są datkami

"Miliardy, które rok w rok płyną przede wszystkim na Wschód UE, rzeczywiście nie są skromnymi datkami, lecz służą celowi zapisanemu w traktatach unijnych. Polityka spójności ma wspierać «harmonijny rozwój Unii jako całości»" – czytamy w komentarzu gazety.

Korespondent Daniel Broessler zaznacza, że harmonia nie cieszy się ostatnio w UE poważaniem. "Kraje Wyszehradu: Polska, Czechy, Węgry i Słowacja znajdują się w centrum dwóch wielkich konfliktów, które grożą podziałem Unii" – ocenia dziennikarz "SZ".

Wyszehrad staje okoniem

Po pierwsze, cztery kraje otworzyły front przeciwko jakiemukolwiek mechanizmowi relokacji uchodźców i naraziły się na zarzut selektywnego traktowania zasady solidarności. Po drugie, przynajmniej w Polsce -  zdaniem Komisji Europejskiej - naruszane są zasady państwa prawa. "Nacjonalistyczne hasła" premiera Węgier Viktora Orbana "kierowane są przede wszystkim przeciwko Brukseli".

Zresztą "nie tylko tam, lecz także w Berlinie i Paryżu, zwraca się coraz bardziej uwagę na sprzeczność polegającą na tym, że najwięksi krytycy UE dostają od niej najwięcej pieniędzy" – pisze Broessler w największym dzienniku niemieckim.

Zdaniem Polski i innych krajów tego regionu, polityka spójności jest jednym z najważniejszych instrumentów wspierania rynku wewnętrznego Unii, która przyczynia się do wzmocnienia konkurencyjności Wspólnoty.

Cud gospodarczy korzystny dla Niemiec

Dziennikarz Broessler przyznaje, że dzięki środkom unijnym, w niektórych częściach Europy Wschodniej miał miejsce prawdziwy cud gospodarczy, z czego skorzystały też niemieckie koncerny.

Komentator cytuje na zakończenie komentarza, rumuńskiego europosła Siegfrieda Muresana z Europejskiej Partii Ludowej, który apeluje, by pożegnać się z dawną logiką dzielenia krajów na płatników netto do unijnej kasy i beneficjentów tych środków.

Nie karać zwykłych ludzi

Rumuński polityk odradza cięcia środków dla krajów mających problemy z praworządnością. "Ludzie wychodzą na ulice z flagami UE, domagając się praworządności i walki z korupcja. Nie powinno się ich karać za błędy rządu" – podkreśla Siegfried Muresan.

Trudno dziś zgadnąć jak daleko zajdą ustępstwa wzajemne - Komisji Europejskiej i PiS - w sprawach przestrzegania praworządności w kraju nad Wisłą i przydziału w związku z tym środków unijnych, głównie na politykę spójności na lata 2021-2027. Ale jednak władze w Warszawie nie tracą nadziei, że należna Polsce pula z poprzedniego rozdania, nie ulegnie większemu uszczerbkowi, niż to wynika z opinii rządzącego PiS.

Źródło: dw.com.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA