"Danina solidarnościowa" już na horyzoncie
Rząd ma różne pomysły na to, jak i
gdzie znaleźć pieniądze na swoje wyborcze hasła z 2015 roku, które wciąż
czekają w kolejce do załatwienia.
Trwają właśnie mocno zaawansowane prace
nad "daniną solidarnościową", ale są już zaawansowane - mówi rzecznik
rządu Joanna Kopcińska. To szczęście, że zaawansowane, bo do wyborów jesiennych
blisko, a do realizacji obietnic partii z kampanii 2015, wciąż daleko…
Szczegóły, co do "daniny
solidarnościowej" poznamy już niebawem. - Minister Czerwińska ogłosi to w
tym lub w przyszłym tygodniu - powiedziała rzecznik rządu. Szczegóły projektu
nie są jeszcze znane, według rzeczniczki Kopcińskiej, prace są jednak
zaawansowane.
Na ten moment wiadomo tylko, że nowy
fundusz określony mianem solidarności dla osób niepełnosprawnych, będzie
zasilany dodatkowymi podatkami, od najlepiej zarabiających Polaków. Koniec końców,
będzie to danina wspólna, niby pomoc społeczna w wykonaniu, jakoby rządu, ale
jednak siłami osób lepiej zarabiających, na rzecz słabszych.
Mówiąc językiem bardziej prostym i dostępnym
każdemu, danina solidarnościowa to - zdaniem premiera Morawieckiego - coś
nowego: rząd proponuje, a protestujących to nie zadowala. Chcieliby dodatku
stałego, który wyrównałby dotychczasowe zaniedbania części społeczeństwa,
spośród osób niepełnosprawnych, przez ekipę rządzącą.
- Zaproponujemy w najbliższym czasie daninę
solidarnościową, tak by najlepiej zarabiający mogli w niewielkim stopniu zostać
opodatkowani po to, żeby złożyć się na tych najbardziej potrzebujących - tak
zapowiadał nowy podatek premier Mateusz Morawiecki. Pojawiły się informacje, że
na fundusz zrzuci się 0,5 proc. najlepiej zarabiających Polaków.
Wprowadzenie daniny solidarnościowej było jednym z
rządowych pomysłów na uspokojenie protestu rodziców i opiekunów osób o
niepełnej sprawności. To tacy protestują w Sejmie od 18 kwietnia 2018 – ponad
trzy tygodnie. Chcą zrównania renty socjalnej, z minimalną rentą z tytułu
niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla
niepełnosprawnych, którzy są niezdolni do samodzielnej egzystencji.
Taki dodatek miałby obejmować osoby niepełnosprawne po
osiągnięciu pełnoletności. Chodzi o to, żeby miały one możliwość samodzielnej
egzystencji, gdy ich rodzice zaczną powoli odchodzić w zaświaty.
Jeden z komentatorów pracy rządu napisał: Drobnymi
kwotami i zniżkami PiS próbuje zamknąć usta protestującym niepełnosprawnym.
Sprawdzamy, ile naprawdę taka opieka kosztuje. Do grona krytyków poczynań ekipy
rządzącej, w tym przedmiocie, zwłaszcza daniny solidarnościowej, dołączył wybitny
ekonomista, który nim nie jest, a monetarystą, Leszek Balcerowicz.
Źródło: money.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz