"To Kaczyński wymyślił system drugich pensji", czyli nagród


Od paru dni Polska huczy tematyką pieniędzy, którymi obraca i kręci na nich, jakby prywatne i polityczne lody, rządząca PiS.

Zaczęło się od nieszczęsnych dla partii prezesa Kaczyńskiego i Beaty Szydło, premii. Jako była premier w 2018 rozdawała ministrom ogromne premie, nazywane i argumentowane chytrze "Za ciężką pracę", na łączną kwotę opiewaną na 2,1 mln złotych.

Żeby odbić piłeczkę kompromitacji, gdy gwałtownie zaczęły spadać słupki poparcia PiS, Jarosław Kaczyński – wybitny strateg – zwołał w trybie natychmiastowym do stolicy, konwencję swoich przedstawicieli z terenu, aby gromko oznajmić im i Polakom, że to co się stało, w istocie nic takiego, a wspaniałe PiS ma być partią "czystych rąk".

Wkrótce wyszło na jaw i strzeliło, jak piorun z jasnego nieba, że jeden z wybitniejszych ministrów partii "czystych rąk", rozporządzał w swoim "gospodarstwie" resortowym także milionami, którymi obdarzał kolegów "najbiedniejszych", spośród ministrów i nie tylko.

Po tym, jak Prezes zapowiadał coś, że jego partia powinna mieć "czyste ręce", wybucha jak na złość kolejny pożar politycznej bomby: w resorcie rolnictwa także wielka zadyma powstała. Gdy premier Beata nagrody rozdała, w spółkach pod nadzorem Ministerstwa Rolnictwa, rozdano 173 miliony 524 tysiące złotych.

Jak się okazje – "to łączna kwota nagród, które otrzymali w 2017 roku  pracownicy spółek". "Sami szefowie agencji i instytutów rolniczych dostali w sumie 1,7 mln zł" – podaje portal wp.pl. Nagrody otrzymali oczywiście – jak się zowie - współpracownicy ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela.

Teraz, przy okazji wyszło na jaw, że Jarosław Kaczyński, jako premier wymyślił system comiesięcznych premii dla około 200 osób w KPRM, ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich. Tak wynika z odpowiedzi na interpelację poselską sprzed kilku lat.

- Jarosław Kaczyński nic nie wiedział o przyznawanych nagrodach - przekonuje rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Taką informację Mazurek podawała już wcześniej, gdy przyszło jej tłumaczyć słynny wywiad prezesa PiS, w którym padły (lub nie) słowa o "pazurkach" Beaty Szydło.

- Też był zaskoczony tym, że te nagrody były, był zaskoczony ich skalą - mówiła podczas konferencji prasowej rzeczniczka PiS.

I tak to rozpleniła się, od czasu pierwszych rządów 2005-2007, w świecie partii rządzącej PiS, metoda wielkiego stratega na nagrody "Za ciężką pracę". Bo – jak niedawno wzburzona pytaniem, za co? - argumentowała w Sejmie Beata Szydło, one "Im się należały".
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA