"Musimy robić wszystko by nic nie można było nam zarzucić"
Jak na ironię losu, jeszcze nie w całej Polsce
ludziska usłyszeli te doniosłe słowa, a tu kolejna afera finansowa - tym razem
w "sercu" rolnym PiS, wybuchła – w ministerstwie Krzysztofa Jurgiela.
Do dziś echo niesie po łąkach, polach i
lesie, jedno z wielu nośnych haseł
wyborczych 2015 – "Damy dobrą zmianę!" Były to codzienne słowa
w kampanii PiS Beaty Szydło. W tamtym czasie mówiła je – raczej krzyczała –
wszak wgrać chciała. Na fotel premiera czekała. Przyrzekł go pani Beacie, sam
Wielki Ojciec Sukcesu PiS, wybitny strateg Jarosław Kaczyński.
Wybory wygrali i co? Do "dojenia
Polski" się zabrali. Poobsadzali swoimi spółki Skarbu Państwa, i miliony
czerpali, a gdy już tam się nachapali, weszli do innych dziedzin i chapania
– do lasów i Puszczy, do stadnin koni i wojska, górnictwa i hutnictwa, nawet do
wód jezior i rzek.
Pani Beata – ta od łapania fotela premiera,
z którego spadła, gdyż Wielki Ojciec Sukcesu miał inne plany, bo w kolejce do
sukcesu i fotela premiera stał były bankowiec, któremu też się coś należało od
partii, więc dostał tę niezłą fuchę. W dodatku dawał nadzieję, że uspokoi
Komisję i Unię w naciskach na rząd PiS, w sprawach praworządności i cięcia
Puszczy.
Beata Szydło, choć miała ocenę rzekomo
nienaganną za rolę premiera, musiała się z tą rolą pożegnać. Zepsuła reputację
PiS tak wściekle, że nawet najwierniejsi zwolennicy partii, się niej wyrzekli. Wcześniej
premier Beata, święcie przekonana, że jako dobra zmiana, dobrze czyni – rozdała ministrom w ramach
nagród, podobno za "dobrze wykonaną pracę" 2,1 mln zł.
Gdy sprawa wyszła na jaw, stała się
skandalem nad skandale, a pani Beata broniąc się – nie widziała w tym nic
złego, bo jak mówiła w Sejmie – "im się to należało". Więc sondaże
PiS natychmiast zaczęły lecieć na szyję, a Prezes ze zmartwienia i rozpaczy,
ledwo żyje. Nakazał, wszystkim działaczom z Centrali, w ramach ratowania tego,
co jeszcze da się, odbywać "strażackie" peregrynacje po kraju i pożar
po Beacie gasić.
Tymczasem, jak na złość, wybucha kolejny
pożar politycznej bomby: w resorcie rolnictwa jeszcze większa zadyma powstała.
Gdy premier Beata nagrody rozdała, w spółkach pod nadzorem Ministerstwa
Rolnictwa, rozdano 173 miliony 524 tysiące złotych – "to łączna kwota
nagród, które dostali w 2017 r. pracownicy spółek". "Sami szefowie
agencji i instytutów rolniczych dostali w sumie 1,7 mln zł" – podaje
portal wp.pl.
Nagrody otrzymali oczywiście – jak się zowie - współpracownicy
ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela. Ten ulubieniec Prezesa
już zapewne nie jest aż tak wielkim ulubieńcem. Ale za to były minister od
cięcia Puszczy Jan Szyszko nadal nim pozostaje.
Resort Krzysztofa Jurgiela przygotował zestawienie
nagród na wniosek posłów Platformy Obywatelskiej. Jak się okazuje z
zestawienia, w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rozdano aż
52,1 mln w ramach nagród. RMF FM wylicza: na każdego z ponad 9,5 tysiąca
pracowników tej instytucji przypadło więc 5,5 tys. złotych. To nic wobec kwot
ministrów…
Niewiele mniej, bo niemal 50 mln zł, dostali urzędnicy
KRUS. Średnio każdy z nich otrzymał około 8 tys. zł. A w samym Ministerstwie
Rolnictwa wypłacono 6,2 mln złotych nagród.
Natomiast 6,5 mln złotych trafiło do Krajowego Ośrodka
Wsparcia Rolnictwa, choć instytucja ta działa dopiero od września 2017 roku.
Więcej szczegółów na ten temat podaje, m.in. portal
wiadomości.wp.pl - https://wiadomosci.wp.pl/nowa-afera-z-nagrodami-miliony-w-spolkach-
A przecież nie tak dawno, bo w sobotę 14 kwietnia 2018
roku, na konwencji PiS w Warszawie, prezes Jarosław Kaczyński – pokrzykując na
swoich kolegów od dojenia Polski, czyli "dobrej zmiany" – zapowiedział:
"Musimy być partią czystych rąk."
Po czym dodał nieco wyrozumiale, i jak gdyby
"wybaczam wam"... "To jest trudne, bo człowiek jest z natury
grzeszny. Ale musimy robić wszystko, by nic nie można było nam zarzucić" -
mówił z groźną miną na mównicy w stolicy, podczas sobotniej konwencji, prezes PiS
Jarosław Kaczyński. Zaznaczył jednak niby stanowczo: "Nie będzie
zmiłowania dla tych, którzy będą sobie te ręce brudzić".
Prezes PiS zwrócił również uwagę na podejście do
sondaży w sprawie PiS. Radził, by się nimi nie przejmować. Przypomniał, że w sondażach
kiedyś Donald Tusk prowadził z Lechem Kaczyńskim, ale nie wygrał wyborów
prezydenckich (rp.pl).
Źródło: wiadomości.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz