"Zielone światło" komisji sejmowej dla projektu "Zatrzymaj Aborcję"
Demokracja w wydaniu PiS, to coś takiego, co widać na
co dzień wszędzie – w ratuszu, sądzie i w każdym urzędzie. To brak szacunku do
szarego człowieka, zwłaszcza do tego, co narzeka…
W pilnych sprawach, jak zwykle dla posłów PiS i ich
wielkiego przywódcy oraz biskupów, powinny one być rozpatrywane i załatwiane
natychmiast. Nie ma mowy o zbędnych dyskusjach czy konsultacjach społecznych.
Jeżeli chodzi o dyskusje i konsultacje, to tylko wśród swoich, opozycja bez
szansy.
Właśnie 19 marca 2018 roku, sejmowa komisja miała mieć
na tapecie pilny temat o całkowitym zakazie aborcji. Miała mieć, ale odłożyła
temat. I w trybie pilnym przerwała nad tym obrady. Musiała – ktoś bardzo wysoki
to kazał. Bo tego dnia była z wizytą w Warszawie kanclerz Niemiec Angela
Merkel, więc żeby miłego gościa zza Odry, nie wkurzyć, komisja zdjęła ze stołu
obrad, pisowski projekt ustawy "Zatrzymaj Aborcję". To zaciskanie pętli na szyi kobiet.
To był niefortunny dzień dla zupełnego zakazu aborcji.
W przeddzień wizyty Angeli Merkel, nadszedł do posłów PiS i Marszałka Sejmu,
list biskupów polskich, aby za wszelką cenę nie dali się przekupić wrogiemu "Złemu"
z piekła rodem i przypadkiem nie uchwalili zgody na aborcję, bo – nie daj Boże
– zgrzeszą i będą mocno żałować.
Pisowski skład poselski, po przerwaniu obrad nad
aborcją, pozytywnie zaopiniował obywatelski projekt, o zakazie aborcji. "Za"
było 16 posłów, "Przeciw" 9 i żaden się nie wstrzymał. Podczas
posiedzenia kontrowersje wzbudziło "demokratyczne" uniemożliwienie przez
jego szefa, zabrania głosu przedstawicielom organizacji pozarządowych.
Posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw
Człowieka odłożono na 21 marca 2018 roku. Kanclerz Merkel już w Berlinie, a
polscy biskupi na swoim miejscu – nie mogą jednak czekać w nieskończoność, na
wyniki ambitnego Projektu PiS "Zatrzymaj Aborcję". Trzeba działać.
Dziś abp Gądecki skierował do posłów PiS kolejny list
z wyrazami podziękowań za sumienne podejście do sprawy zakazu aborcji.
Polskie kobiety powinny zbiorowo podziękować
arcybiskupowi za tak głęboką troskę w sprawie zdrowia i losu matek Polek. Powinny
także rozważyć czy są w stanie składać na tacę, nierzadko ostatni grosz, albo
czy powinny iść do wybory, aby oddać głos na tych, co ich nie szanują w Sejmie.
Projekt "Zatrzymaj Aborcję" to nowelizacja
ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
dopuszczalności przerywania ciąży.
Projekt "Zatrzymaj Aborcję", zakłada
całkowity zakaz przerywania ciąży, ze względu na ciężkie wady płodu.
Jednocześnie projekt nie przewiduje żadnych rozwiązań systemowych, które
wspierałyby kobiety opiekujące się ciężko chorymi lub niepełnosprawnymi
dziećmi.
To istotne, tym bardziej, że 3 marca 2018, rządząca
partia odebrała, m.in. takim kobietom, prawo do zniżki na opatrunki medyczne
(pieluchy).
Feministki zapowiadają, że nie odpuszczą politykom, w
sprawie zakazu aborcji. Najpierw ruszy szeroko zakrojona akcja, która ma
doprowadzić do publicznej debaty, i w konsekwencji do liberalizacji ustawy o
ochronie życia. Potem, jeżeli to nie pomoże, będą uliczne protesty, m.in. przed
siedzibami biur PiS w kraju oraz biskupów i Episkopatu.
- Będziemy naciskać na polityków wszystkimi siłami -
zapowiada Katarzyna Bratkowska ze stowarzyszenia Same o Sobie S.O.S.
Organizacja zapowiada marsze i apele oraz utworzenie forum internetowego dla kobiet,
które dokonały aborcji lub potrzebują terapii. Jak zajdzie potrzeba pojedziemy
do Brukseli i Strasburga, aby tam także nagłośnić temat Zakazu Aborcji w Polsce,
rządzonej przez PiS – mówią feministki.
Źródła: gazeta.pl i dziennik.pl.
Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz