Ścięli Macierewicza i to samo czeka Ziobro?
Niedawna rekonstrukcja rządu to nie koniec. Niebawem może być jej druga faza. Jak wynika z informacji mediów, lista osób do wymiany już czeka. Będą to ludzie byłego ministra Macierewicza i Zbigniewa Ziobro.
Sprawa zaczyna się od tego, że wcześniej powstała "Lista 70" - dokument, który może poważnie osłabić pozycję Zbigniewa Ziobro (48 l.) w rządzie. Z informacji, które zebrał dziennik "Fakt", z kręgu władz PiS wynika, że minister "może być oczywiście pewny posady". Ale jego ludzie - nie.
Według ustaleń "Faktu", po aferze w MON z Bartłomiejem Misiewiczem (lat 28), zaufani ludzie prezesa PiS otrzymali prośbę o imienne spisanie osób protegowanych różnych ministrów, którzy zarabiają kokosy w spółkach Skarbu Państwa. Tak właśnie powstała "Lista 70".
Na liście tej dominowali ludzie głównie dwóch ministrów: szefa MON Antoniego Macierewicza (lat 70) i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Właśnie akurat ich dwóch, prezes PiS podejrzewał o spiskowanie i chęć "przejęcia władzy w partii, gdy jego zabraknie".
Antoni Macierewicz stracił stanowisko, a jego ludzie niedługo pójdą w jego ślady – pisze "Fakt". A minister Ziobro? Największy spór ministra sprawiedliwości z Morawieckim dotyczył wpływów w PZU i Pekao SA. Wygrał go wtedy Ziobro. Ale z informacji gazety wynika, że jego wpływy niedługo będą tam "znacznie ograniczone", a "cięcia" ma nadzorować Maciej Łopiński (lat 71) w radzie nadzorczej PZU.
– Rządzi teraz triumwirat: prezes PiS, który nie lubi Ziobry za jego zdradę sprzed lat, prezydent Duda, który z Ziobrą w ogóle się nie lubią, i premier, któremu Ziobro z Beatą Szydło, przez miesiące podkładali kłody pod nogi.
Więc, co go czeka? - Nagroda? – ironizuje ważny polityk PiS. Zbigniew Ziobro jest też na cenzurowanym za nie wywiązanie się ze złożonych prezesowi Kaczyńskiemu obietnic, usprawnienia pracy sądów i krótszego oczekiwania na wyroki.
– Był łajany za to przez prezesa. I nic – mówi ważny polityk PiS. Dodaje, że minister Ziobro usłyszy: "sprawdzam". Oficjalnie o "przyglądaniu się pracy ministra sprawiedliwości" mówi też prezydencki minister Paweł Mucha (lat 37).
A ośrodek prezydencki z ośrodkiem władzy prezesa, mają ogromną siłę działania i żaden minister nie ma takiej siły, żeby się skutecznie obronić.
Źródło: fakt.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz