Widziane przez dziurę…


             Motto:
        
         Dobry styl polega głównie na tym,
         że ma się coś do powiedzenia.
            
(Artur Schopenhauer)

  
Od początku br.
rząd poszukuje oszczędności w celu ratowania deficytu budżetowego. Jakkolwiek udało się kilka miliardów złotych zaoszczędzić w ministerstwach i skłonić, parlament i prezydenta do zaciśnięcia pasa w wydatkach na ten rok – to i tak wciąż jeszcze brakuje pieniędzy na załatanie dziury w budżecie. Minister Finansów Jacek Rostowski, zapewniał w końcu czerwca br., że tegoroczny deficyt zostanie zwiększony o 9 mld zł do kwoty 27 mld zł. Ale zdaniem analityków ekonomicznych, pisze Bankier.pl - może on być nawet dwa razy wyższy.

Premie w rządzie

   Tymczasem Dziennik.pl, z 2 sierpnia 2009 podaje, że zarówno premier Donald Tusk, jak i prezydent Lech Kaczyński, nie szczędzą hojności w wydawaniu środków na różne wątpliwej potrzeby zakupy. Dla przykładu,urzędnicy Donalda Tuska zamówili dla Kancelarii Premiera ponad 600 kg drobiu, 1420 kg wieprzowiny i prawie 500 kg wołowiny. Do gospodarstwa pomocniczego KPRM trafi, więc 80 opakowań golonki peklowanej, 80 całych kurczaków, 120 kg słoniny, 70 kg ozorów wołowych, 100 kg parówek, 120 kg polędwiczek wieprzowych i 80 kg kiełbasy śląskiej.

   4sierpnia br., w artykule „Kryzys wszędzie, ale nie w rządzie”, czytamy w Dzienniku.pl: Premier Donald Tusk szuka oszczędności, gdzie może, a równocześnie jego ministrowie przekazują miliony na nagrody dla swoich pracowników.W pół roku wydali już ponad 3,5 miliona złotych. Rekordzistą jest wicepremier i szef resortu gospodarki Waldemar Pawlak, który wyłożył na nagrody 1,5 miliona złotych i nagrodził 863 pracowników, średnio po 1,7 tys. zł. Jego kolega klubowy, minister rolnictwa Marek Sawicki, na nagrody dla 108 pracowników,wypłacił średnio po 2,7 tys. zł. Równocześnie w tym czasie, na premie pracownicze, prezydent Lech Kaczyński wydał 3 mln zł.

Premie prezydenckie

   Lech Kaczyński wydał na 305 premii ponad 3,3 mln zł. Dostało je prawie 700 osób z jego kancelarii, Biura Bezpieczeństwa Narodowego i Biura Ochrony Rządu. Każdy pracownik otrzymał prawie 5 tys. zł. Najwyższe premie dostali pracownicy Kancelarii, dla których na 305 nagród poszło 1,6 mln złotych – pisał w lipcu br. "Fakt".Łącznie w Kancelarii prezydenta pracuje320 urzędników. Ich średnie wynagrodzenie, według „Faktu”, wynosi ponad8000 złotych brutto.

   Prezydent nagrodził też 90 pracowników podległego mu Biura Bezpieczeństwa Narodowego, na którego konto wpłynęło 467,7 tys. złotych. Ponad 120 tys. zł premii dostali pracownicy gospodarstwa pomocniczego przy Kancelarii Prezydenta (to mała „firma”,prowadząca m.in. prezydencką aptekę). 236 nagród (1,1 mln zł) poszło na konta funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.

  Krytycznie patrzy na kwestię nagród biuralistów rządowych i prezydenckich, ekonomista Marek Zuber i podkreśla, że tak nie powinno być. „W czasie, gdy tysiące ludzi w Polsce, z powodu kryzysu tracą pracę, a rząd forsuje przepisy, które pozwalają na zmniejszanie pensji”, ten sam rząd nagradza swoich pracowników specjalnymi premiami.

Skarby w morzu

   Zasłużyli natomiast na nagrody poszukiwacze skarbów zatopionych u wybrzeży Timoru Wschodniego (państwo na wyspie Timor w Archipelagu Malajskim). Niemieccy specjaliści zlokalizowali przypadkowo piracki okręt z tonami złotych monet na pokładzie, o którym od dawna krążyły legendy. Okręt ten pływał wokół Indonezji na początku XIX wieku. Podróżujący nim piraci, napadali na statki handlowe i skutecznie łupili je z cennych ładunków. Poszukiwacze niemieccy szacują, że w rękach piratów w chwili zatonięcia okrętu, mogło być około dwóch ton złotych monet, o wartości około 50 mln funtów. Niemcy,którzy na ślad wraku wpadli przypadkiem, jeszcze do niego nie dotarli i nie wiadomo, kiedy dotrą. Potrzebują do tego specjalnej – drogiej licencji, a poza tym sytuacja polityczna w tym rejonie jest bardzo niespokojna i niebezpieczna.

W piaskach pustyni

  Także austriacka ekspedycja poszukiwawcza, pod kierunkiem Michaela Eisenrieglera, na mongolskiej pustyni Gobi, odnalazła kilka spośród 64 skrzyń, które pewien buddyjski mnich ukrył w latach30. XX wieku, przed zniszczeniem. Kiedy Mongolia była w latach 30. satelitą Związku Radzieckiego - władze brutalnie niszczyły dawne tradycje i zabytki narodowe. I gdy zaczęto burzyć buddyjskie klasztory, jeden z mnichów klasztoru Danzan Rawdżaa, położonego 400 km na południe od Ułan Bator, postanowił gromadzone przez wieki przedmioty, umieścić w 64 skrzyniach i ukryć je w piaskach pustyni. O miejscu ukrycia skarbu powiedział w tajemnicy jedynie swojemu wnukowi. Dopiero teraz udało się trafić na „ślady” tamtego skarbu.

Śnieg i kosmici

   Jak zwykle w sezonie ogórkowym i także w tym roku, nie brakuje w mediach treści z pogranicza sensacji. Otóż „Super Express” pisze: „Kiedy Polska zmaga się z falą upałów i gwałtownych burz - nad Amerykę Południową nadciągnęła najprawdziwsza zima. W gorącej stolicy Argentyny - Buenos Aires i większości okolicznych prowincji - słupki rtęci spadły poniżej zera, a ulice zasypał śnieg, którego Argentyńczycy dotychczas oglądali jedynie w telewizji”. Prawdziwe płatki białego puchu lecące z nieba, widziano tu ostatni raz 90 lat temu. 

   Ufolog Grzegorz Brożek z Libiąża (woj. małopolskie), ostrzega: „Kosmici znowu zaatakują”. Ten wybitny badacz – jak podaje Super Express”jest przekonany, że pozaziemskie istoty nie tylko będą lądowały rolnikom na polach i niszczyły plony, ale zaczną porywać ludzi! Pod koniec lipca br. opisywano tajemniczą historię Michała Walendy, rolnika z Kobylej Woli na Mazowszu, na którego polu zbożowym w nocy pojawiły się kręgi. Mężczyzna jest przekonany, że to kosmici zniszczyli mu plony, i zapowiada zemstę: Jak ich złapię, to im dokopię!... - To nic nie da - twierdzi Grzegorz Brożek, który od lat tropi UFO. - Już dwa razy zostałem przez nich porwany - przekonuje. Jacy są? - Mają metaliczny kolor i 1,20 do 1,40 metra wzrostu, duże głowy bez uszu, duże oczy i porozumiewają się telepatycznie.

6 sierpnia 2009         Stanisław  Cybruch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Tabela Czternastej Emerytury 2025"

BYWAJĄ TACY…

PLATFORMA