Sędziowska afera hejterska. Sędzia Cichocki zniknął

Jest kolejna odsłona afery hejterskiej wśród sędziów na najwyższym szczeblu.

"To Piebiak zlecił mi pracę z Emilią Sz." - miał napisać ze szpitala sędzia Arkadiusz Cichocki do kolegi.

Przepraszał za udział w akcji hejterskiej. Później - choć umawiał się na spotkanie - przestał mieć kontakt.

"Cześć Paweł. Nie jestem wrogiem. Ty dla mnie też nie" - miał napisać przez internetowy komunikator sędzia Cichocki, gdy przebywał w szpitalu. Sędzia Arkadiusz Cichocki miał to napisać do kolegi z Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Sędzia Cichocki pisze, że trafił na oddział intensywnej opieki medycznej po tym, jak wybuchła afera ujawniona przez Emilię Sz.

"Kiepsko ze mną, ale szanse rosną, wczoraj było przesilenie, noc przeżyłem, powinno być już lepiej" - cytuje jego słowa - podobnie - jak inne fragmenty korespondencji - RMF FM.

Z ujawnionych przez stację RMF FM rozmów wynika, że Arkadiusz Cichocki, był gotów ujawnić szczegóły afery i rolę ministrów, w działaniu przeciwko sędziom.

"W tym towarzystwie każdy sprzedaje innych. Ja się przekonałem za późno i niestety nie zbierałem haków jak inni" - miał pisać Cichocki ze szpitala.

Nagie zdjęcia sędziego
Krystyna Pawłowicz miała wiedzieć o sprawie

RMF FM wyjaśnia, że sędzia wskazał też listopad 2018 r. jako początek działania "Kasty", a jej skład określił, jako grupę "kilkunastu, wysoko postawionych sędziów, bliskich Ministerstwu Sprawiedliwości".

"To Piebiak zlecił mi pracę z Emilią Sz." - miał stwierdzić Cichocki, żaląc się na brak wsparcia "z tamtej strony".
Afera hejterska.

"Umówił się i zerwał kontakt"

Po tej korespondencji rozmówcy spotkali się w szpitalu w towarzystwie trzeciego sędziego. Umówili się także na kolejną rozmowę, ale dzień później kontakt się urwał - relacjonuje stacja. Przypomina również, że kilka dni później - w imieniu Arkadiusza Cichockiego - głos zabiera już inny pełnomocnik.

Wcześniej Arkadiusz Cichocki kontaktował się także z dziennikarzami i chciał rozmawiać o aferze. Miejsce jego obecnego pobytu nie jest znane.

Jak podaje nieoficjalnie stacja radiowa, następca Cichockiego w gliwickim Sądzie Okręgowym, miał zwrócić się o wyjaśnienia do sędziów, którzy uczestniczyli w spotkaniu w bytomskim szpitalu.

Jak widać, sędziowska sieć hejterska, miała początki dużo wcześniej, niż wyszła na jaw. Teraz, niech nikt się nie zasłania, że o niczym nie wiedział. Ta sprawa od początku musiała być znana w wysokich sferach władz ministerstwa.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze