"Koniec marzeń o polskim aucie elektrycznym?"
Premier Morawiecki nie ma szczęścia do zapowiedzi.
Często jego słowa o zapowiedziach trafiają, jak przysłowiowe kule, w płot.
Pamiętamy szumne słowa, że będziemy przodującym krajem w Europie, "w produkcji polskiego samochodu elektrycznego". Do roku 2025 będzie jeździć na polskich drogach milion aut elektrycznych. Powiedzmy: chyba razem z niemieckimi.
Raport w tej sprawie - wykonany dla rządu - nie pozostawia złudzeń. Dla nas to "za wysokie progi..."
"Szanse na wdrożenie do produkcji polskiego samochodu elektrycznego są raczej niewielkie", a scenariusz zakładający pojawienie się miliona aut elektrycznych na drogach do roku 2025 "jest najbardziej optymistyczny".
Przygotowany na zlecenie rządu, raport o rozwoju elektromobilności, przedstawia brutalną prawdę: dotychczasowe zapowiedzi i obietnice, były oderwane od rzeczywistości.
Od słynnych słów Mateusza Morawieckiego o milionie aut elektrycznych na polskich drogach do 2025 roku wkrótce miną trzy lata.
Przez ten czas rząd zdążył wprowadzić ważną i przynoszącą pierwsze skutki ustawę o elektromobilności, ale dynamika rozwoju sprzedaży samochodów z alternatywnymi źródłami napędu w Polsce, nadal stoi na bardzo niskim, jak na europejskie warunki, poziomie - czytamy w e.autokult.pl.
Pół roku z ustawą o elektromobilności. Do potęgi nam jeszcze sporo brakuje.
Minęło pół roku od wprowadzenia ustawy o elektromobilności. Miała stanowić podstawę do realizacji wielkiego planu premiera Morawieckiego, tymczasem…
By premier dotrzymał słowa, nasz kraj w ciągu najbliższych sześciu lat powinien się stać jednym - nawet nie z europejskich, a światowych liderów - technologii w tym zakresie.
Póki co od rzeczywistych liderów dzielą nas jednak całe lata świetlne, tak jeśli chodzi o poziom technologiczny, jak i świadomość społeczeństwa.
Raport mówi o elektromobilności: raczej 300 tysięcy, niż milion aut elektrycznych do 2025 roku. Poza przeszkodami finansowymi w produkcji, stoją rynkowe i prawne. Ale także staną przeszkody finansowe dla użytkowników. Bo kogo będzie stać na auto elektryczne w cenie, np. 250 tys. złotych?
Konkludując: powtórzmy w tym miejscu celną fraszkę Jana Izydora Sztaudyngera: "Zanim puścisz język w taniec, załóż na mordę kaganiec".
Źródło: e.autokult.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Często jego słowa o zapowiedziach trafiają, jak przysłowiowe kule, w płot.
Pamiętamy szumne słowa, że będziemy przodującym krajem w Europie, "w produkcji polskiego samochodu elektrycznego". Do roku 2025 będzie jeździć na polskich drogach milion aut elektrycznych. Powiedzmy: chyba razem z niemieckimi.
Raport w tej sprawie - wykonany dla rządu - nie pozostawia złudzeń. Dla nas to "za wysokie progi..."
"Szanse na wdrożenie do produkcji polskiego samochodu elektrycznego są raczej niewielkie", a scenariusz zakładający pojawienie się miliona aut elektrycznych na drogach do roku 2025 "jest najbardziej optymistyczny".
Przygotowany na zlecenie rządu, raport o rozwoju elektromobilności, przedstawia brutalną prawdę: dotychczasowe zapowiedzi i obietnice, były oderwane od rzeczywistości.
Od słynnych słów Mateusza Morawieckiego o milionie aut elektrycznych na polskich drogach do 2025 roku wkrótce miną trzy lata.
Przez ten czas rząd zdążył wprowadzić ważną i przynoszącą pierwsze skutki ustawę o elektromobilności, ale dynamika rozwoju sprzedaży samochodów z alternatywnymi źródłami napędu w Polsce, nadal stoi na bardzo niskim, jak na europejskie warunki, poziomie - czytamy w e.autokult.pl.
Pół roku z ustawą o elektromobilności. Do potęgi nam jeszcze sporo brakuje.
Minęło pół roku od wprowadzenia ustawy o elektromobilności. Miała stanowić podstawę do realizacji wielkiego planu premiera Morawieckiego, tymczasem…
By premier dotrzymał słowa, nasz kraj w ciągu najbliższych sześciu lat powinien się stać jednym - nawet nie z europejskich, a światowych liderów - technologii w tym zakresie.
Póki co od rzeczywistych liderów dzielą nas jednak całe lata świetlne, tak jeśli chodzi o poziom technologiczny, jak i świadomość społeczeństwa.
Raport mówi o elektromobilności: raczej 300 tysięcy, niż milion aut elektrycznych do 2025 roku. Poza przeszkodami finansowymi w produkcji, stoją rynkowe i prawne. Ale także staną przeszkody finansowe dla użytkowników. Bo kogo będzie stać na auto elektryczne w cenie, np. 250 tys. złotych?
Konkludując: powtórzmy w tym miejscu celną fraszkę Jana Izydora Sztaudyngera: "Zanim puścisz język w taniec, załóż na mordę kaganiec".
Źródło: e.autokult.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz