Anna Zalewska nie wstała na "Odę do radości"
Podczas inauguracji pierwszego posiedzenia europarlamentu i odgrywania "Ody do radości" Anna Zalewska nie wstała. Teraz tłumaczy, że Polska nie uznaje tej Ody za hymn UE.
Gdy sprawa wyszła na jaw, była szefowa polskiego MEN tłumaczyła, że Polska nie podpisała deklaracji, w której pieśń została uznana za hymn Unii Europejskiej.
Dwoje naszych reprezentantów
W momencie pierwszego posiedzenia Parlamentu Europejskiego, we wtorek 2 lipca 2019, zaczęło się od odegrania "Ody do radości", hymnu Unii Europejskiej.
Przewodniczący PE poprosił wszystkich o powstanie - nawet jeśli nie identyfikują się z wartościami Unii - tak, jak powstają, gdy grany jest hymn innego państwa.
Nie obyło się jednak bez kontrowersji - europosłowie wybrani z list partii Brexit stali odwróceni plecami do wykonującego pieśń zespołu, a część osób nie wstała.
Wśród tych ostatnich było dwoje naszych reprezentantów - Anna Zalewska i Witold Waszczykowski. W bezpośrednim sąsiedztwie stali, m.in. Patryk Jaki, Elżbieta Rafalska, Beata Szydło, Joachim Brudziński i Ryszard Czarnecki.
Była minister wyraża ubolewanie
Anna Zalewska, w rozmowie z TVN24 tłumaczyła swoje zachowanie i deklarowała, że było to "nieporozumienie, a nie demonstracja". Zalewska dodała, że potraktowała literalnie deklarację numer 52 Traktatu lizbońskiego, której Polska nie podpisała, a która stwierdza, że "Oda do radości" to pieśń wspólnotowa.
W związku z tym mogę tylko wyrazić ubolewanie, że różnorako zostało to odczytane. Każdy, kto poczuł się w jakikolwiek sposób dotknięty, niech poczuje się przeze mnie przeproszony - podsumowała była minister edukacji narodowej.
Europosłom "zabrakło refleksu"?
Wcześniej polskich europosłów w rozmowie z WP.pl tłumaczył wicepremier Jacek Sasin. - Jak bym wstał, nic nie zaszkodzi. Może zabrakło refleksu. Jestem przekonany, że to nie była żadna demonstracja. Czasem tak się zdarza, że człowiek, np. zajęty rozmową, zbyt późno się zorientuje, że dzieje się wokół niego coś ważnego - stwierdził.
Witold Waszczykowski nie chciał komentować swojego zachowania, ale inni politycy PiS przekazali WP.pl, że były szef MSZ ma problemy zdrowotne w zakresie poruszania i być może to było przyczyną tego, że nie wstał.
A to ciekawe? Nie miał problemów z poruszaniem się, gdy parł do tego, by zostać europosłem z Łodzi.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Gdy sprawa wyszła na jaw, była szefowa polskiego MEN tłumaczyła, że Polska nie podpisała deklaracji, w której pieśń została uznana za hymn Unii Europejskiej.
Dwoje naszych reprezentantów
W momencie pierwszego posiedzenia Parlamentu Europejskiego, we wtorek 2 lipca 2019, zaczęło się od odegrania "Ody do radości", hymnu Unii Europejskiej.
Przewodniczący PE poprosił wszystkich o powstanie - nawet jeśli nie identyfikują się z wartościami Unii - tak, jak powstają, gdy grany jest hymn innego państwa.
Nie obyło się jednak bez kontrowersji - europosłowie wybrani z list partii Brexit stali odwróceni plecami do wykonującego pieśń zespołu, a część osób nie wstała.
Wśród tych ostatnich było dwoje naszych reprezentantów - Anna Zalewska i Witold Waszczykowski. W bezpośrednim sąsiedztwie stali, m.in. Patryk Jaki, Elżbieta Rafalska, Beata Szydło, Joachim Brudziński i Ryszard Czarnecki.
Była minister wyraża ubolewanie
Anna Zalewska, w rozmowie z TVN24 tłumaczyła swoje zachowanie i deklarowała, że było to "nieporozumienie, a nie demonstracja". Zalewska dodała, że potraktowała literalnie deklarację numer 52 Traktatu lizbońskiego, której Polska nie podpisała, a która stwierdza, że "Oda do radości" to pieśń wspólnotowa.
W związku z tym mogę tylko wyrazić ubolewanie, że różnorako zostało to odczytane. Każdy, kto poczuł się w jakikolwiek sposób dotknięty, niech poczuje się przeze mnie przeproszony - podsumowała była minister edukacji narodowej.
Europosłom "zabrakło refleksu"?
Wcześniej polskich europosłów w rozmowie z WP.pl tłumaczył wicepremier Jacek Sasin. - Jak bym wstał, nic nie zaszkodzi. Może zabrakło refleksu. Jestem przekonany, że to nie była żadna demonstracja. Czasem tak się zdarza, że człowiek, np. zajęty rozmową, zbyt późno się zorientuje, że dzieje się wokół niego coś ważnego - stwierdził.
Witold Waszczykowski nie chciał komentować swojego zachowania, ale inni politycy PiS przekazali WP.pl, że były szef MSZ ma problemy zdrowotne w zakresie poruszania i być może to było przyczyną tego, że nie wstał.
A to ciekawe? Nie miał problemów z poruszaniem się, gdy parł do tego, by zostać europosłem z Łodzi.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz