Premier z euforią: Polska "liderem w walce o czyste powietrze"

Konwencje wyborcze PiS są wyrazem wdzięczności rządzących, że tyle wielkiego i dobrego udał się im zrobić dla Polski.

Wszystkie dotychczasowe konwencje wyborcze PiS przebiegają w atmosferze wyreżyserowanej - entuzjastycznej, głośnej jak kiedyś w PRL, przy silnej muzyce, m.in. Andrzeja Rosiewicza, mającej charakter radosnego festynu, który ma nakręcić swoich wyborców do walki o jak najlepszy wynik przy urnach.

W wielkiej euforii przemówił premier Mateusz Morawiecki, podczas kolejnej konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, zorganizowanej na Śląsku w Katowicach. Chcąc zapewnić swej partii jak najwięcej głosów poparcia, żarliwie opowiadał o rozwoju naszej gospodarki, zaliczając węgiel do jej największych atutów.

Z raportów Najwyższej Izby Kontroli wynika tymczasem, że w latach 1990-2016 dopłaciliśmy do górnictwa nawet 230 mld zł, czyli 8,5 mld zł rocznie. Średnio każdy Polak dopłaca prawie 2000 złotych do tego „złotego” interesu.

Premier, z dumą stwierdził, że Polska w przeliczeniu na głowę mieszkańca, emituje mniej CO2, niż np. Finlandia, Holandia czy Niemcy. Dyskretnie pominął jednak to, że wytwarzamy więcej dwutlenku węgla, niż Wielka Brytania, Chiny, Włochy czy Francja, czyli kraje bardziej rozwinięte gospodarczo, niż Polska.

Biorąc pod uwagę wielkość emisji, w stosunku do PKB, Polska jest prawie najgorsza wśród krajów Unii. Niżej plasują się tylko Bułgaria i Estonia.

Licząc zapewne na niewiedzę odbiorców, premier Morawiecki drastycznie mijał się z prawdą, mówiąc, że na szczycie klimatycznym kilka miesięcy temu w Katowicach, "chwalono nas za wysiłki na rzecz ochrony czystego powietrza". Mówił to choć wiadomo, że pod adresem Polski padło wiele cierpkich uwag.
Źródło: koduj24.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze