Angielski Beaty Kempy "jest na poziomie bardzo dobrym podstawowym"


Pani minister ds. pomocy humanitarnej w rządzie PiS wybiera się do Parlamentu Europejskiego.

"Cóż tam, panie, w polityce?
Chińcyki trzymają się mocno!?"
- pytał Stanisław Wyspiański (1901)
w dramacie "Wesele".
    "A, jak myślę, ze panowie
    duza by juz mogli mieć,
    ino oni, nie chcom chcieć!"

Jak to nie chcą? Pchają się całą kupą
do Brukseli i Parlamentu Europejskiego.
Pchają się same gwiazdy - pół rządu
rwie się na gwałt. Każdy chce "narwać"
do swoich kieszeni, jak najwięcej
milionów euro. A jedno ma 4 razy
więcej, niż jeden polski złoty...

Beata Kempa, minister ds. pomocy humanitarnej mówiła w programie Gość Radia ZET o swoich przygotowaniach do pracy w europarlamencie. Powiedziała Beacie Lubeckiej, jaki jest poziom jej znajomości języka angielskiego.

"Myślę, że jest na poziomie podstawowym bardzo dobrym" – stwierdziła. Nie wie jeszcze, czy ktoś zastąpi ją, na obecnie pełnionym stanowisku.

– Dlaczego ewakuuje się pani do Brukseli? – pytała Beata Lubecka. – Cóż to jest za słowo "ewakuacja"? Ja funkcjonuję w tej dużej polityce od 14 lat. To jest sporo – zapewniła Beata Kempa.

Start obecnej minister ds. pomocy humanitarnej do Brukseli to kwestia zmęczenia czy znudzenia?

– Ani jedno, ani drugie. Ja myślę, że to jest kwestia wykorzystania doświadczenia, które już nabyłam, zarówno w polityce krajowej, jak i wcześniej w mojej pracy – odpowiedziała gość Radia ZET.

Beata Kempa nie powiedziała jednoznacznie, kto konkretnie zaproponował jej start do Parlamentu Europejskiego. Przyznała tylko, że to "liderzy Zjednoczonej Prawicy".

Według gościa Beaty Lubeckiej, obecną misję Beaty Kempy dotyczącą pomocy humanitarnej, można kontynuować także poza Kancelarią Premiera.

– Może przede wszystkim można ją kontynuować na poziomie Brukseli, Unii Europejskiej – stwierdziła.
Czy ktoś zastąpi Beatę Kempę na stanowisku ministra ds. pomocy humanitarnej?

– To będzie decyzja oczywiście gremiów partyjnych – ucięła. Spekulacje na temat likwidacji stanowiska nazwała "świętym prawem mediów".

– Ja myślę, że dobrze by było, żeby zostało zachowane, ale wszystko uzależniam z pokorą od gremiów partyjnych. Mam wielką nadzieję, że to dzieło będzie kontynuowane, czy w strukturach Kancelarii [Premiera], czy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, to jest kwestia wtórna.

– A angielskim pani zabłyśnie w Brukseli? – pytała gospodyni Gościa Radia ZET. "Przecież to jest niezbędna znajomość, którą trzeba posiadać" – przyznała.

– Już dzisiaj trzeba znać… Oczywiście. Ale też trzeba powiedzieć, że w PE należy władać i wypowiadać się w językach ojczystych, jest tłumaczenie symultaniczne – zauważyła Beata Kempa.

– No tak, ale są często rozmowy kuluarowe, które są bardzo ważne… – skwitowała Beata Lubecka.

– Oczywiście, gdyby nie te rozmowy kuluarowe, w szczególności w Stanach Zjednoczonych, nie mielibyśmy sukcesu w postaci memorandum na wspólną pomoc humanitarną, a taki sukces odnieśliśmy – odpowiedziała Kempa.

– Czyli ma pani wyszlifowany angielski? – upewniała się redaktor Lubecka.

– Myślę, że jest na poziomie podstawowym bardzo dobrym – oceniła minister ds. pomocy humanitarnej, która upatrzyła sobie miejsce w Parlamencie Europejskim.

Podobnie zapewniała o znajomości angielskiego, gdy miała objąć funkcję premiera rządu PiS, Beata Szydło. Jak się okazało, nieco liznęła ten język dopiero na kursie politycznym w USA.

"Beata Szydło jest absolwentką Szkoły Liderów przy amerykańskim Departamencie Stanu". Jak pisze Rafał Ziemkiewicz – elewi tej szkoły są wybierani przez dyplomatów z Ambasady USA - w każdym kraju. Skąd dyplomaci wiedzą, że trzeba przeszkolić akurat tę, a nie inną osobę – tajemnica to wielka, ale skądś przecież muszą wiedzieć."

Wytypowane osoby – czytamy na stronie Ambasady USA w Warszawie - "odbywają podróż do Stanów Zjednoczonych, aby wziąć udział w starannie przygotowanych programach, które odpowiadają ich zainteresowaniom zawodowym, jak również celom polityki zagranicznej USA" - czytamy na naszeblogi.pl.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze