Zabójca Stefan W. swój czyn dobrze zaplanował
Po tragicznym zamachu na prezydenta Pawła
Adamowicza, ludzie w niektórych miastach całą noc palili na placach ognie, wspominali
o nim, modlili się i wyrażali współczucie rodzinie zmarłego.
Bardzo wiele Polaków paliło świece na parapetach okien
swoich mieszkań i dziś nadal palą, a jeszcze inni oddawali i oddają mu cześć
poprzez łzy. Pewna internautka pisze, iż
przez całą minioną noc, nie była w stanie powstrzymać swoich łez i nie mogła
nic jeść.
Morderstwo dobrze zaplanował
Trwają również w narodzie długie dyskusje i rozmowy o tym, że Stefan W., morderca prezydenta
Pawła Adamowicza, musiał ten czyn dobrze zaplanować, aby plan był w pełni
udany.
Socjolog i kryminolog dr Paweł Moczydłowski uważa, że
Stefan W. był w pełni poczytalny, kiedy zadawał śmiertelne ciosy prezydentowi
Gdańska Pawłowi Adamowiczowi.
Zdobył identyfikator
- Przestępca dobrze wiedział co robi. Zabójstwo miał
wcześniej zaplanowane - mówi Wirtualnej Polsce (WP) socjolog i kryminolog dr
Paweł Moczydłowski.
Uważa, że Stefan W. był w pełni poczytalny, kiedy
zadawał śmiertelne ciosy, prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi.
- On doskonale zaplanował morderstwo prezydenta Pawła
Adamowicza. Świadczą o tym poszczególne elementy. Najpierw nie stoi wśród
publiczności. Dzięki temu, że zdobył identyfikator z napisem media, przedostaje
się w pobliże swojej ofiary.
- Ustawia się od strony gości i sceny. Przyczaja się
na schodach, czyli tam, gdzie co najwyżej mogą stać przedstawiciele mediów. Wie
dobrze, że nie może stać z innymi na scenie, bo tam mogą przebywać
organizatorzy i goście.
Opowiada ludziom o sobie
- I na schodach wyczekuje odpowiedniego momentu - mówi
w rozmowie z WP dr Paweł Moczydłowski, który kierował w latach 90-tych XX w. Centralnym
Zarządem Zakładów Karnych (CZZK) w Polsce.
- Kiedy pojawia się łuna światła, rozpoznaje kogo
trzeba… i, jak puma, rzuca się na swoją ofiarę. Zabija go, by chwilę później,
jak bokser latać po ringu i cieszyć się publicznie. Opowiada o sobie, próbując
wywołać współczucie wśród publiczności.
"Bo wie, że ludziom nie podoba się, jak kogoś
niewinnie skażą i jak ktoś jest torturowany".
Komputer zabezpieczony
"Ma przemyślane wszystko dokładnie. Nawet to, że
nie będzie uciekał, bo na ucieczkę nie ma żadnych szans. Jest nagrywany przez
setki telefonów i kamery, robione są mu zdjęcia. W jego zachowaniu jest dużo
racjonalnego działania" - ocenia były szef CZZK Paweł Moczydłowski.
Prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku
zabezpieczyli sprzęt komputerowy Stefana W. Biegli zbadają, czy zostawił on
ślady przygotowań do ataku na Pawła Adamowicza. Śledczy sprawdzają też, czy
mężczyzna informował kogoś o swoich zamiarach.
Policja analizuje spotkania i zawartość komputera Stefana
W. z ostatnich kilku tygodni. Śledztwo prowadzi pięciu prokuratorów.
Prokuratorzy chcą wiedzieć, z kim kontaktował się
Stefan W., po wyjściu 8 grudnia 2018 roku z zakładu karnego. Chcą też ustalić
czy ktoś wiedział o planie zamachu na prezydenta Gdańska albo mu w tym pomógł -
powiedziała portalowi dorzeczy.pl
prokurator Grażyna Wawryniuk.
Co z plakietką "media"?
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała
także, iż policjanci zabezpieczyli sprzęt komputerowy znaleziony w mieszkaniu Stefana
W. Będzie on przebadany pod kątem śladów wskazujących na przygotowania do
zamachu na Pawła Adamowicza.
W trakcie przesłuchania przez policję i prokuraturę zabójca
nie odpowiadał na żadne pytania, w tym czy i skąd miał plakietkę
"media", która miała ułatwić mu przedostanie się na scenę, gdzie
dokonał zbrodni.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz