PPK to cud miód? Premier obiecał i zapewniał
Premier Morawiecki wyskoczył swego czasu z
"rewelacją" na starość, dla emerytów, którzy sami sobie zapewnią
świadczenia, oprócz tych z ZUS.
Mają to być Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK). W tym
celu, kilka miesięcy temu, rząd przyjął pośpiesznie projekt tzw. PPK.
Pieniądze PPK to "własność ich uczestników"
Projekt ustawy o PPK, rząd PiS przyjął 31 sierpnia
2018, po czym został on skierowany do Sejmu.
Pracownicze Plany Kapitałowe, według założeń, mają
tworzyć powszechny, dobrowolny system uzupełniania źródeł dochodu, po
osiągnięciu wieku emerytalnego (nto.pl).
Przekładając projekt PPK na język powszechny - to
rządowy program dodatkowego, dobrowolnego oszczędzania na emeryturę,
przeznaczony dla około 11,5 mln osób, gdziekolwiek zatrudnionych.
PPK umożliwią dobrowolne gromadzenie oszczędności,
wypłacanych, po przejściu na emeryturę. Pieniądze zgromadzone w PPK, "będą
prywatną własnością jego uczestników, a pierwsi pracownicy będą mogli zacząć
oszczędzać już w połowie 2019 roku".
Pracownicze Plany Kapitałowe
I jeszcze jedno. Oszczędności w PPK, będą wprowadzane -
zależnie od wielkości firmy - etapami, aż do 2021 roku. Jak oszczędzać na
emeryturę w PPK? I co to jest PPK?
To dobrowolny system gromadzenia oszczędności dla
wszystkich zatrudnionych, płacących składki na ZUS, niezależnie od formy
zatrudnienia. To program społeczny powszechny, który wedle szumnej reklamy zwiększy
bezpieczeństwo finansowe Polaków.
Na egzotycznych plażach pod palmami
Tak też, mniej więcej brzmiały, wyjaśnienia przed
laty, gdy wchodziły Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE), które dla odmiany były
obowiązkowe.
Ludzie słyszeli wtedy w reklamach same sensacje i
rewelacje nawet to, że ten wspaniały program da w przyszłości emerytom,
możliwość spełnienia marzeń, m.in. wypoczynku pod palmami.
Emeryci będą mogli – mówiono - wyjeżdżać daleko na
wczasy do egzotycznych krajów, np. do Egiptu, na Baleary czy Majorkę, by pod
palmami - na gorących piaskach plaż – spędzać radośnie w słońcu letnie wakacje.
Co z tego zostało dziś - wszyscy wiemy
Nie trzeba krakać… bezwiednie. Jedno jest w tym pewne:
jeśli za nasze pieniądze wezmą się politycy - nic z nich nie zostanie. A
tworzone PPK, w ocenie ekspertów, jest podobnie bezpieczne i tak samo okryte
optymizmem, jak dawne OFE. Dlaczego?
"PPK nie rozwiązują najważniejszego problemu
przyszłych emerytów. Nie pomagają odpowiedzieć na pytanie, jak rozłożyć
oszczędności, by starczyło nam na życie do ostatnich dni (tzw. annuitet)"
- piszą ekonomiści Grape, w najnowszym raporcie.
Świat bez PPK byłby lepszy?
Chodzi o to, że po zakończeniu okresu oszczędzania w
PPK, wypłata zgromadzonych pieniędzy ma być przez 10 lat. 70-latek, którego
udział w programie się kończy - a oszczędzanie trwa do 60. roku życia - odczuje spadek dochodu.
Taki 70-latek będzie miał już tylko świadczenie
emerytalne z ZUS, OFE, i ewentualnie dotychczasowy trzeci filar.
Założenia programu PPK nie pozwalają wykupić tzw.
renty dożywotniej, a świadczenia dożywotnie byłyby niższe, niż te wypłacane
przez 10 lat.
Komu PPK mają służyć?
"Pomimo dobrowolnego uczestnictwa w PPK, 74
procent żyjących obecnie ludzi, traci na jego wprowadzeniu, w tym 96 proc.
emerytów" - dodają ekonomiści Grape. Korzyści przeważają w rocznikach
urodzonych w latach 90. XX wieku.
Zatem, biorąc pod uwagę wyliczenia ekspertów, przy
założeniu, choćby tylko ich wyników szacunkowych, gdy aż "74 procent
żyjących obecnie ludzi, traci na wprowadzeniu PPK, w tym 96 proc. emerytów",
to jaki cel i komu, wprowadzany PPK, mają służyć?
Źródło: biznes.interia.pl.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz