Uderzenie pioruna "narysowało" na ich ciele znajome znaki


Tegoroczne lato w naszym kraju, ma wiele odmiennych zjawisk przyrodniczych, niż tradycyjnie w minionych latach.

Przede wszystkim tegoroczne jest stosunkowo dłuższe pod względem upałów, a widoczna na znacznym obszarze susza, dała się i nadal daje we znaki: sadownikom, rolnikom i ptakom, które latem żerują na łąkach,  polanach, na polach uprawnych, w ogrodach i parkach.

W tym roku występują częściej, niż w minionych latach, gwałtowne zjawiska atmosferyczne: punktowe ulewy deszczu, gradu oraz przemiennie deszczu i gradu, a także silne wichury, burze i wyładowania atmosferyczne. Jeszcze inną odmianą tego lata ma być – według synoptyków – wydłużenie ciepłych dni, aż do października br.

Jak każdego lata, w tym roku również, dochodziło do porażenia ludzi prądem przez pioruny. Nawet w połowie sierpnia 2018 doszło do takiego zjawiska m.in. w górach. Osoby porażone piorunem zeszły z Giewontu o własnych siłach. Dziennikarz piszący o tym pyta: Głupota czy odwaga?

Uderzenie kogoś przez piorun nie za każdym razem kończy się śmiercią – wyjaśnia ekspert. Ale czasem nawet błyskawica pozostawia po sobie ślad na ludzkiej skórze. Są to tzw. "figurki Lichtenberga", czyli sino-czerwone i drzewkowate pasma, które wyglądają jak poparzenie.

Porażeni, dotknięci silną energią elektryczną, zwykle tracą przytomność, chwilowo też wzrok i słuch (wskutek błysku i grzmotu). Tracą orientację i są mocno wystraszeni. „Niczego nie pamiętam. Grałem i nagle obudziłem się w szpitalu” – mówił mediom hiszpański piłkarz Gilvan, rażony w marcu 2008 roku, podczas meczu.

„Usłyszałem syk, poczułem, jakbym dostał pałą w głowę” – opowiadał 19-letni Paweł, którego piorun poraził minionego lata (2017) podczas gry w piłkę w Piskornicach (woj. mazowieckie).

Dwaj koledzy Pawła trafili do szpitala – jeden ze złamaną żuchwą, drugi po wstrzymaniu oddechu i akcji serca, z poparzeniami tułowia, rąk i nóg. Rzadko przeżywają ludzie bezpośrednie uderzenie pioruna. Największe szanse przeżycia mają osoby porażone pośrednio – prądem poprzez wodę, drzewo, kij golfowy, itp. Ale nie ma w tym określonych reguł.

„Znane są przypadki, kiedy podczas uderzenia piorunem dwie osoby stały obok siebie”. Obie trafiły do szpitala. Jedną wypisano do domu po kilku godzinach, a „druga zmarła” – mówi Fred Zack, specjalista medycyny sądowej Kliniki Uniwersyteckiej w Rostocku.

Wiadomo jednak, że w chwili porażenia, bardzo wzrasta temperatura ciała. Do tego stopnia, że mogą się stopić monety, które ofiara miała w kieszeni.

„Mózg jest delikatną maszyną elektryczną złożoną z białkowych struktur, jest więc szczególnie narażony na ciepło. Nakłada się na to chwilowy przepływ prądu elektrycznego o dużym napięciu i natężeniu. Wtedy może dojść do uszkodzenia osłon mielinowych – to delikatne rureczki białkowo-tłuszczowe, chroniące i izolujące włókna nerwowe”.

Jeżeli przez uderzenie pioruna nastąpi ich uszkodzenie – „dochodzi do zwarć w mózgu”. Wówczas występują problemy z koncentracją, są zaburzenia pamięci, czasem stany depresyjne, zmiany osobowości i bóle głowy” – mówi Arkadiusz Kobyliński, kierownik zespołu interwencji medycznych Centrum Medycznego LIM w Warszawie.

„Niektóre dolegliwości mogą wystąpić z dużym opóźnieniem. Najczęściej pojawiają się trudności z poruszaniem na skutek uszkodzenia mięśni kończyn, przez które przeszedł ładunek elektryczny. Zdarzają się zaburzenia pracy serca i oddychania, u mężczyzn mogą wystąpić także zaburzenia seksualne” – dodaje kierownik Kobyliński.

Nie sprawdza się powiedzenie, że piorun uderza zawsze w najwyższy przedmiot, a także to, iż piorun uderza w telefon komórkowy. Pioruny uderzają dość regularnie w Giewont. Ale osoby obecne w dolinie, między dwoma wzniesieniami (lub u podnóża góry), wcale nie są bezpieczne.

„Piorun złamał mi kręgosłup. Przeszedłem już 38 operacji, od czasu tego wypadku, cierpię na bezdech senny. 20 lat temu zdiagnozowano u mnie, nowotwór złośliwy, z którym walczę do dziś” – mówi Steve Marshburn z USA, porażony w 1969 roku (focus.pl). Piorun odbiera życie jednej osobie na dziesięć porażonych. A życie pozostałych wywraca do góry nogami.
Źródło: parenting.wp.pl i focus.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze