"Przez prezydenta zginie wielu ludzi". To sensacja z akt smoleńskich!


Przywykliśmy do sensacji posła Antoniego o katastrofie smoleńskiej. Nie odkrył on jednak, ani rąbka tej tajemniczej sensacji, która tkwi w aktach smoleńskich.

Brzmi to jak istotny wyjątek wzięty z czarnego dreszczowca z Hollywood. Nerwy, prowizorka, a nawet ryzykowanie życia! Tak miała wyglądać, zapisana w notatkach, organizacja podróży służbowych prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Taki obraz wyłania się z zeznań szefa BOR Mariana Janickiego, znalezionych w aktach śledztwa smoleńskiego.

– Pan prezydent kiedyś doprowadzi do tragedii, zginie wielu niewinnych ludzi – tak miał mówić zdenerwowany oficer BOR do swojego szefa, po jednej z podróży z prezydentem Kaczyńskim.

Tygodnik "Newsweek" dotarł do akt śledztwa smoleńskiego. Szokujące są zeznania szefa BOR. Marian Janicki zdradził śledczym, co mówili mu o swojej pracy oficerowie Biura, odpowiedzialni za ochronę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Szef BOR Janicki wspomina dramatyczne sytuacje jeszcze sprzed katastrofy smoleńskiej.

"Przypomina sobie, że około trzech miesięcy przed katastrofą, płk Jarosław Florczak (zginął w Smoleńsku), po kolejnym przylocie z prezydentem -  bardzo zdenerwowany oznajmił jemu: Szefie, pan prezydent kiedyś doprowadzi do tragedii, zginie wielu niewinnych ludzi."

Gdy Marian Janicki dopytywał się, o co chodzi, płk Florczak miał mówić o tym, jak wyglądała podróż z Lechem Kaczyńskim. "Szefie, jak zwykle burdel, nikt nic nie wie, programy swoje, a realizacja swoje. Jeżeli pan może, to niech mnie pan więcej nie wysyła. Może jestem za stary, może się do tego nie nadaję" – Florczak tak miał żalić się szefowi Janickiemu.

Płk Jarosław Florczak, miał ponoć narzekać, na współpracowników prezydenta. "Szefie, współpracowałem z Kancelarią Prezydenta Kwaśniewskiego, przez osiem lat ta współpraca była ideałem, każdy wiedział, co ma robić, nikt nikomu nie wchodził w kompetencje".

- A to, jak wygląda nasza współpraca z obecną Kancelarią, to jedna wielka katastrofa. Prowizorka i jeszcze raz prowizorka, a nuż się uda, jakoś to będzie – miał mówić swojemu dowódcy płk Jarosław Florczak.

Tyle frapujących odkryć kosmicznych ujawnił przez lata dociekań i badań prowadzonych, opisywanych i ujawnianych na sensacyjnych konferencjach naukowych i spotkaniach ze swoimi ludźmi z kręgów PiS przez wybitnych naukowców, specjalistów amerykańskich z różnych dziedzin, a tych akurat, które teraz opisał "Newsweek", jakimś trafem nie potrafił odnaleźć. A to ciekawe… Czyżby pomogło w tym odkryciu ukrycie Pana Antka w szafie?
Źródło: fakt.pl.

Oprac. Stanisław Cybruch

Komentarze