Obcy obiekt przemierza przez Układ Słoneczny
Naukowcy od bardzo dawna pracują nad tym,
jak znaleźć pozaziemską inteligencję, skoro wiadomo, że ona gdzieś we
wszechświecie istnieje.
Gotową odpowiedź na to pytanie daje Albert
Einstein: "Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska
inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktuje." Ten genialny niemiecki
naukowiec, matematyk, Noblista w dziedzinie fizyki, był twórcą słynnej teorii
względności i teorii kwantów.
Mylił się Albert Einstein, mówiąc, że
inteligentni kosmici nie mają z nami kontaktu. Zaprzeczają temu astronomowie. Otóż
astronomowie hawajscy obwieścili o zaskakującym odkryciu. W oparciu o
istniejący na Hawajach teleskop "Pan-STARRS 1", zarejestrowali w
październiku 2017 roku nieznany obiekt, który przemierza z ogromną prędkością
Układ Słoneczny.
Nieznany "przybysz" z głębokiego
wszechświata, nie przypomina żadnego innego widzianego wcześniej przez
astronomów, ciała niebieskiego.
Najpierw zaskoczeni astronomowie, sądzili,
że mają do czynienia z kometą lub asteroidą, która pochodzi z naszego Układu
Słonecznego. Ale jednak analiza trajektorii lotu, nieznanego obiektu i jego
właściwości fizycznych, zdumiała uczonych. Wniosek był jeden: planetoida
pochodzi z bardziej odległych zakątków kosmosu.
– To, co zaobserwowaliśmy, było niezwykle
szybko poruszającym się obiektem, wielkości co najmniej boiska do piłki nożnej,
który dość często zmieniał swoją jasność – powiedziała Karen Meech z Instytutu
Astronomii uniwersytetu na Hawajach.
Dziwnej planetoidzie nadano imię
"Oumuamua", co w dialekcie hawajskim oznacza "posłaniec".
Mierzy on około 400 m
długości i ok. 40 m
szerokości. Stwierdzono, iż to nietypowe rozmiary, niespotykane w naszym Układzie
Słonecznym, w którym krążące obiekty mają maksymalnie 3 razy większą długość,
od swojej szerokości.
Prawdopodobnie "Oumuamua" składa
się ze skał i metalu. Dzięki silnemu promieniowaniu kosmicznemu, które
nieustannie raziło planetoidę przez miliony lat jej podróży, ma ona teraz kolor
czerwonawy.
– Od dziesiątków lat podejrzewaliśmy, że takie
międzygwiezdne obiekty istnieją. Teraz po raz pierwszy otrzymaliśmy dowód.
Historycznie daje nam to nowe możliwości badania tego, w jaki sposób powstawały
inne układy słoneczne – stwierdził Thomas Zurbuchen z NASA, komentując
odkrycie.
"Oumuamua" wleciała do Układu Słonecznego od
strony Wegi – gwiazdy - w gwiazdozbiorze Lutni. Od momentu odkrycia jej, stale
oddala się od Ziemi i obecnie jest ok. 200 mln km, choć była już 24 mln km od
nas.
Źródła: astromaniak.pl, tvp.info i NASA.
Oprac. Stanisław Cybruch
Komentarze
Prześlij komentarz