Posłanka PiS pozwie europosłankę KO?

W tle nieprawidłowości przy rozliczaniu milionowej dotacji. 08.09.2025 16:49 Posłanka PiS, Monika Pawłowska zapowiada złożenie pozwu, przeciwko europosłance KO, Marcie Wcisło. Poszło o filmiki w portalach społecznościowych i zarzuty o wykorzystywanie publicznych pieniędzy w walce o poselski mandat. - Europosłanka KO wykorzystuje moje nazwisko, bo dobrze się "klika" - zarzuca Pawłowska. Monika Pawłowska, posłanka PiS. Jakie zarzuty stawia Marta Wcisło Monice Pawłowskiej. Co zawiera raport kontrolerów dotyczący projektu "Bezpieczna Kobieta". Dlaczego Monika Pawłowska zamierza złożyć pozew przeciwko Marcie Wcisło. - Złożę pozew przeciwko pani poseł Wcisło o naruszenie dóbr osobistych. Od dłuższego już czasu wyzłośliwia się nade mną w sieci. Wykorzystuje moje nazwisko, bo po prostu dobrze się "klika". W najnowszym filmie opowiada bzdury, sugerując, że coś ukradłam, że wzięłam jakieś pieniądze, które mi się nie należały – mówi RadioZET.pl Monika Pawłowska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi, o zamieszczone w sieci kilka dni temu, nagranie europosłanki Koalicji Obywatelskiej, Marty Wcisło. Wcisło krytykuje w nim Pawłowską. Nazywa ją "turystką partyjną" i "obrotową posłanką". A także oznajmia, że posłanka PiS w 2023 roku, za pieniądze z kancelarii premiera, którym wówczas był Mateusz Morawiecki, zrobiła sobie prekampanię wyborczą. Monika Pawłowska w poniedziałek, 8 września 2025, zapowiedziała, że sprawa będzie miała finał w sądzie. Polityczki PiS ambasadorkami projektu "Bezpieczna kobieta". Zanim to się stanie, wyjaśnijmy, co Wcisło zarzuca Pawłowskiej i dlaczego Pawłowska uważa, że to niesprawiedliwe. Chodzi o projekt "Bezpieczna Kobieta", który w 2023 roku realizowało Stowarzyszenie Bezpieczna Lubelszczyzna. W jego ramach, miały odbyć się szkolenia z samoobrony, pierwszej pomocy przedmedycznej, strzelania, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Udział w projekcie miało wziąć 1440 kobiet z województwa lubelskiego. Koszt całego przedsięwzięcia to 3,38 mln zł. Pieniądze przekazała kancelaria premiera, którym był wówczas Mateusz Morawiecki z PiS. Projekt wystartował 5 czerwca 2023 roku, czyli nieco ponad cztery miesiące przed wyborami parlamentarnymi. Chwilę po jego uruchomieniu w Lublinie, Zamościu, Chełmie, Białej Podlaskiej i wielu innych miejscowościach Lubelszczyzny, pojawiły się billboardy zachęcające do udziału w szkoleniach. Zapraszały na nie, dwie ambasadorki – wspomniana już Monika Pawłowska, posłanka PiS oraz Magdalena Filipek-Sobczak, ówczesna radna sejmiku województwa z PiS i dyrektorka regionalnego oddziału KRUS. Na plakatach pojawiły się ich duże zdjęcia oraz nazwiska. Ówczesna opozycja grzmiała, że obie polityczki robią prekampanię wyborczą, finansowaną poza oficjalnym budżetem komitetu wyborczego. Billboardy do złudzenia przypominały te wyborcze. I rzeczywiście, obie panie, znalazły się później na listach PiS do Sejmu (Filipek-Sobczak w okręgu nr 6, a Pawłowska w okręgu nr 7). Dziś są posłankami tej partii. Karol Nawrocki, prezydent Polski Co wiemy po pierwszym miesiącu rządów Karola Nawrockiego? Sześć kluczowych wniosków. Jarosław Stawiarski, marszałek wojewódzwa lubleskiego. Marszałek z PiS pokochał gotowanie na ekranie. Daje na to setki tysięcy złotych Telewizji Republika. W ubiegłym roku wydatki na kampanię prześwietlił zespół kontrolerów z kancelarii premiera, już pod rządami Donalda Tuska. Wnioski są jednoznaczne. "Stowarzyszenie wydatkowało w sposób nieprawidłowy łącznie 3 297 199,94 zł, tj. blisko 98% otrzymanej dotacji (3 380 200 zł)" - czytamy w informacji pokontrolnej. Pawłowska: Nie mam sobie nic do zarzucenia Wynika z niej, że lokalizacja billboardów, pokrywała się z okręgami wyborczymi, z których startowały obie polityczki PiS. Wizerunki obu kobiet znalazły się też na ulotkach. Według kontrolerów, stowarzyszenie nie potrafiło dokładnie ustalić, ile kobiet wzięło udział w szkoleniach oraz konferencji Lubelski Lider Bezpieczeństwa. Zastrzeżenia dotyczyły także cateringu, dokumentacji dotyczącej pracy instruktorów, a ambasadorki zostały wybrane "po znajomości". Ale Tomasz Lebiocki, prezes Stowarzyszenia Bezpieczna Lubelszczyzna, i Monika Pawłowska, nie mają sobie nic do zarzucenia. Oboje przekonują, że stali się ofiarami politycznego ataku ze strony obecnej koalicji rządzącej. W rozmowie z RadioZET.pl, Tomasz Lebiocki twierdzi, że stowarzyszenie złożyło zastrzeżenia do protokołu pokontrolnego, a sama kontrola jeszcze się nie zakończyła. Ma potrwać do 19 września. Choć stwierdzono nieprawidłowości stowarzyszenia, nie wezwano do zwrotu dotacji. Postępowanie administracyjne, w tej sprawie, wszczęto w wakacje. Jego efektem ma być ustalenie wysokości pieniędzy, jakie powinny być zwrócone. Platforma Obywatelska wchłonie swoich koalicjantów. Znamy szczegóły zmian. Tak Nawrocki chce walczyć o reparacje. Rzecznik prezydenta ujawnia szczegóły. - Widzimy, w jakim kierunku to idzie. To nagonka polityczna. Działamy społecznie od kilkunastu lat. Dotację dostaliśmy od PiS, teraz rządzi Koalicja Obywatelska. Jednym z jej zobowiązań było odzyskanie pieniędzy, które rozdzielał PiS i właśnie w tym kierunku to zmierza. Dziś mówimy o dwóch ambasadorkach, a nie mówimy o piłkarkach ręcznych MKS czy Renacie Bieleckiej, dyrektorce WORD, które też były ambasadorkami projektu. Nie wiem, jak dokładnie dobierano panie, ale jak widać były też inne. W mojej opinii ten raport jest próbą udowadniania na siłę, że zrealizowaliśmy projektu – mówi Tomasz Lebiocki. Jak dodaje, stowarzyszenie będzie broniło dobrego imienia, a w sprawie czuje się pokrzywdzone. Tak samo uważa Monika Pawłowska. - Nie dziwią mnie wyniki tej kontroli. Ma ona przede wszystkim polityczne podłoże. Obecna koalicja stara się pokazać, że wszystko, co robiło PiS, było złe, podejrzane, niezgodne z prawem. Zaczynamy już poruszać się w oparach absurdu. Nie mam sobie nic do zarzucenia w tej sprawie – przekonuje RadioZET.pl, Monika Pawłowska. I dodaje: - Byłam twarzą kampanii z kilku względów. Przede wszystkim jestem osobą rozpoznawalną, byłam wówczas w sejmowych komisjach administracji i spraw wewnętrznych, a także obrony narodowej. W związku z tym zostałam poproszona do promowania kursów samoobrony i pierwszej pomocy. Nie uważam, że zrobiłam coś złego. Wręcz przeciwnie. Dlatego pani poseł powinna przeprosić za swoje słowa i usunąć te zniesławiające filmiki - mówi Monika Pawłowska. Marta Wcisło z KO odpowiada Ale Marta Wcisło niczego usuwać nie zamierza. W nagraniu nie tylko zarzuca Pawłowskiej "polityczną turystykę", ale i wykorzystanie publicznych środków do prowadzenia prekampanii wyborczej. Przekonuje też, "że stowarzyszenie jest zobligowane do zwrotu pieniędzy, bo każdy, kto wykorzystał podatnika, nieuczciwie wykorzystał pieniądze będzie rozliczony co do ostatniej złotówki". Filmik kończy się słynnym cytatem byłej premier Beaty Szydło, która z mównicy sejmowej mówiła, że rządowi PiS udało się zrealizować obietnice wyborcze, bo "wystarczy nie kraść". Marta Wcisło, europosłanka KO - W nagraniu mówiłam samą prawdę. Pani Pawłowska zmieniała partie częściej niż firanki w domu. Zaliczyła kilka ugrupowań, od lewicy do prawicy. Jeśli dziś straszy mnie pozwem, w związku ze swoją prekampanią, to będzie dodatkowy argument, żeby poprosić sąd o szczegółowe rozliczenie tego projektu, w tym wydatków na bilbordy. Gdy otrzymam te dokumenty, na pewno je ujawnię i upublicznię. Zobaczymy, kto ma rację - mówi RadioZET.pl Marta Wcisło. Zapewnia, że pozwu od posłanki PiS, się nie boi. Źródło: Radio ZET. Oprac. Stanisław Cybruch bilbord, KO, Pawłowska , PiS, prekampania, posłanka, Wcisło,

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Donald Tusk odpowiada na słowa Karola Nawrockiego

Tusk zwrócił się prosto do Dudy

"Czy zwierzęta takie jak psy i koty mogą się zarazić koronawirusem?"